Dodatki ponad etat: jak władze Słupska nagradzały siebie w 2025 roku

0
1458

Nagrody i dodatki dla kierownictwa Miasta Słupska w 2025 roku osiągnęły poziom, który przeciętny mieszkaniec powiatu mógłby uznać za cały roczny dochód. Oficjalne dane pokazują, że te gratyfikacje nie były jednorazowym gestem, lecz systemowym elementem wynagrodzenia.

W Powiecie Słupskim przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wynosi około 5 840 zł.
To kwota, którą na co dzień dostają pracownicy najróżniejszych branż – od usług, przez przemysł, po administrację – i od niej zależy budżet tysięcy rodzin. Dla wielu jest to realny poziom życia, wymagający żonglowania wydatkami i zaciskania pasa, by choć raz w roku wyjechać z dziećmi na tydzień wakacji.

Tymczasem w samym sercu lokalnej władzy, w Urzędzie Miejskim w Słupsku, rok 2025 upłynął pod znakiem gratyfikacji finansowych, które dla kierownictwa miasta nie były „dodatkiem”, lecz istotną częścią wynagrodzenia. Nagrody specjalne i inne bonusy przyznawano hojnie – i nie jest to plotka, lecz wynik oficjalnej odpowiedzi Urzędu
na interpelację radnego Kacpra Moroza ( 225/5/26 – zapytanie – Interpelacje, zapytania i wnioski radnych Rady Miasta – Biuletyn Informacji Publicznej Miasta Słupska ). Liczby mówią same za siebie i pokazują, jak wygląda codzienna „troska” samorządu o własne portfele.

Pełny obraz dochodów miejskich decydentów ujrzymy dopiero po publikacji oświadczeń majątkowych za 2025 rok, które zgodnie z prawem zostaną udostępnione do końca kwietnia 2026 r. (aktualne wersje można znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej: https://bip.um.slupsk.pl/oswiadczenia_majatkowe/).

Dziś jednak możemy przyjrzeć się strukturze nagród i dodatków, które znacząco podbiły roczne dochody osób rządzących Miastem.

Zanim dodatki: ile zarabiano „na etacie”? – oświadczenia majątkowe za 2024 rok

Z oświadczeń majątkowych za rok 2024 wynika jasno, że najwyższe stanowiska
w słupskim samorządzie już wcześniej wiązały się z relatywnie wysokimi dochodami
z umowy o pracę:

  • Prezydentka Słupska, Krystyna Danilecka-Wojewódzka345 920,64 zł brutto.

  • Pierwsza wiceprezydentka, Marta Makuch276 735,81 zł brutto z umowy
    o pracę oraz dodatkowo ponad
    26 000 zł brutto z tytułu zasiadania w radach nadzorczych.

  • Druga wiceprezydentka, Beata Chrzanowska238 991,51 zł brutto.

  • Skarbniczka miasta, Anna Gajda270 584, 74zł brutto.

  • Sekretarz miasta, Tomasz Czuczak259 086,27 zł brutto.

To solidne podstawy finansowe – ale to dopiero punkt wyjścia do tego, co działo
się w roku kolejnym.

 

Nagrody 2025: hojność kierownictwa miasta w drobnych transzach
W 2025 roku Urząd Miejski przyznał nagrody uznaniowe osobom z kierownictwa Miasta. Choć pojedyncze kwoty mogą wydawać się symboliczne, w zestawieniu
z kontekstem i częstotliwością ich przyznawania stają się znaczącym elementem finansowego krajobrazu lokalnej władzy.

Rozkład nagród za rok 2025 wyglądał następująco:

  • Pierwsza wiceprezydentka – 7 000 zł brutto,

  • Druga wiceprezydentka – 7 000 zł brutto,

  • Skarbniczka miasta – dwie nagrody po 6 000 zł, czyli łącznie 12 000 zł brutto,

  • Sekretarz miasta – 7 022 zł brutto, wypłacone w trzech transzach.

Prezydentka miasta nie otrzymała nagrody – zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.
Choć nagrody mają charakter jednorazowy, w kontekście osobistych budżetów decydentów są kwotami zauważalnymi, pozwalającymi na finansową elastyczność niedostępną przeciętnemu mieszkańcowi. W odróżnieniu od tych, którzy liczą każdy grosz i planują wakacyjny wyjazd z dziećmi miesiące wcześniej, nagrody te mogą być postrzegane jako dyskretny, lecz wymierny zastrzyk wspierający komfort finansowy.

 

Dodatki specjalne – cicha podwyżka czy systematyczna premia?

Najbardziej znaczącym elementem finansowego obrazu 2025 roku okazały się dodatki specjalne – wypłacane regularnie co miesiąc, nie incydentalnie, lecz w sposób powtarzalny i przewidywalny przez cały rok. Mechanizm ten w praktyce pozwalał znacząco podnieść roczne dochody urzędników, tworząc warstwę finansową, której zwykły etat nie zapewnia.

Oto szczegóły dodatków specjalnych przyznanych w 2025 roku:

Prezydentka miasta

  • 4 266 zł brutto miesięcznie od 1 stycznia do 30 czerwca,

  • 4 488 zł brutto miesięcznie od 1 lipca do 31 grudnia.
    ➡️
    Łącznie: 52 524 zł brutto.

Pierwsza wiceprezydentka

  • 6 410 zł brutto miesięcznie przez cały rok.
    ➡️
    Łącznie: 76 920 zł brutto.

Druga wiceprezydentka
Otrzymywała jednocześnie dwa dodatki:

  • 5 424 zł brutto miesięcznie przez cały rok,

  • 6 192 zł brutto miesięcznie przez 10 miesięcy.
    ➡️
    Razem: 127 008 zł brutto.

Skarbniczka miasta

  • 6 192 zł brutto miesięcznie od stycznia do października,

  • 8 500 zł brutto miesięcznie w listopadzie i grudniu.
    ➡️
    Łącznie: 78 920 zł brutto.

Sekretarz miasta

  • 1 800 zł brutto miesięcznie przez cały rok.
    ➡️
    Łącznie: 21 600 zł brutto.

Mechanizm dodatków specjalnych to jeden z tych instrumentów, które w praktyce znacząco zwiększają roczne dochody urzędników – tak bardzo, że ich ogólne przychody często odbiegają od przeciętnych wynagrodzeń znacznie bardziej,
niż wynikałoby to z samego etatu. W rezultacie „specjalne” dodatki przestają być jednorazową gratyfikacją, a stają się dyskretnym, acz systematycznym sposobem
na finansowe wyróżnienie samych siebie – niemal subtelnym akcentem luksusu wpisanym w rytm miejskiego budżetu.

Dodatek specjalny czy nagroda za… chaos?

Najbardziej wymownym przykładem jest przypadek Marty Makuch, pierwszej wiceprezydentki. W 2025 roku przez 12 miesięcy otrzymywała dodatek w wysokości 6 410 zł miesięcznie, uzasadniony w oficjalnym piśmie następująco:

Z tytułu okresowego zwiększenia obowiązków służbowych, polegających na koordynacji i nadzorze nad:

  • przygotowaniem i realizacją strategicznych dla Miasta Słupska przedsięwzięć finansowanych ze środków budżetu państwa w ramach Programu na rzecz zwiększania szans rozwojowych Ziemi Słupskiej, Funduszu Rozwoju Dróg, Rządowego Programu Inwestycji Polski Ład w szczególności w zakresie:
    – kontynuacji budowy ringu miejskiego,
    – kontynuacji inwestycji dotyczącej Starego Rynku;

  • koordynacji i nadzorze nad przygotowaniem i realizacją przedsięwzięć w ramach nowej perspektywy 2021-2027 w szczególności planowanych do realizacji
    w mechanizmie Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych;

  • nadzór nad aktualizacją Gminnego Programu Rewitalizacji, masterplanu dla terenu Podgrodzia, opracowaniem Strategii Rozwoju Miasta do roku 2030.”

Problem w tym, że dokładnie te same obowiązki, w niemal identycznym brzmieniu, wynikają z zarządzenia powierzenia zadań wiceprezydent – dokumentu określającego jej funkcję na stałe. Innymi słowy, nie chodzi tu o wyjątkowy, dodatkowy wysiłek,
lecz o codzienny zakres pracy wpisany w jej etat.
( Marta Makuch – Pierwszy Zastępca Prezydenta Miasta Słupska – Biuletyn Informacji Publicznej Miasta Słupska )

Warto jednak przyjrzeć się jednemu wątkowi, który w tym przypadku wyróżnia
się zarówno skalą, jak i groteską: budowie ringu miejskiego. Inwestycja ta zamiast płynnie i terminowo przebiegać, przeciąga się w czasie, a jej koszt rośnie
jak w scenariuszu czarnej komedii: pierwotnie planowane 129 mln zł wkrótce zostanie przekroczone i całkowity koszt zakończenia budowy może sięgnąć
ponad 200 mln zł. W skrócie: projekt nieukończony, budżet nadwyrężony, a wiceprezydentka otrzymuje co miesiąc 6 410 zł dodatkowego wynagrodzenia za nadzór nad… czym dokładnie?
Nad „ringiem nieskończonym”, który zdaje się poruszać własnym życiem?

W tym świetle pytanie o zasadność dodatku brzmi mniej jak urzędowa fraza,
a bardziej jak pytanie z pogranicza absurdalnego humoru: czy wiceprezydentka powinna otrzymywać bonus za projekt, który sam w sobie jest memem miejskiej biurokracji
, czy może w takim scenariuszu bardziej adekwatne byłoby lekkie potrącenie wynagrodzenia – oczywiście w sposób dyskretny i elegancki, jak przystało na urząd?

Takie pytanie – o sens i ducha systemu dodatków – pozostaje otwarte: czy mają one wyrównywać wyjątkowe, chwilowe obciążenia, czy też służą jako cicha premia
za sterowanie chaosem
, który dopiero się tworzy w rytmie miejskiego budżetu.

Dodatki według wzorca

Podobnie wygląda sytuacja Anny Gajdy, skarbniczki miasta. W 2025 roku dodatek specjalny wypłacany był w dwóch odsłonach: najpierw 6 192 zł miesięcznie, a pod koniec roku – 8 500 zł. Oficjalnie uzasadniano to nadzorem nad finansami miasta, projektami unijnymi oraz długiem publicznym – czyli zadaniami, które z definicji należą do podstawowego zakresu obowiązków skarbnika. Sama zmiana wysokości dodatku w trakcie roku, bez zmiany zakresu pracy, wydaje się więc mówić więcej
o mechanizmie podwyżek niż o „okresowych obciążeniach”.

Podobny mechanizm działał w przypadku sekretarza miasta, Tomasza Czuczaka, który otrzymywał zarówno stały dodatek, jak i nagrody – między innymi za organizację wyborów czy wsparcie działań administracyjnych. Jednak większość tych obowiązków to formalny trzon funkcji sekretarza: koordynowanie pracy urzędu i zapewnienie ciągłości procesów administracyjnych. W tym świetle dodatki i nagrody przyjmują charakter swoistej „premii za rutynę” – regularnej gratyfikacji za zadania, które
w normalnych okolicznościach wchodzą w zakres etatu.

 

Nie tylko wiceprezydentki – nagrody dla całego kierownictwa

Odpowiedź na interpelację radnego Kacpra Moroza pokazuje, że mechanizm nagród
w 2025 roku nie ograniczał się wyłącznie do najwyższego kierownictwa miasta.
Wręcz przeciwnie – miał charakter systemowy, obejmując pełnomocników prezydenta, doradców oraz dyrektorów wydziałów Urzędu Miejskiego.

Pełnomocnicy prezydenta: nagrody za „sprawne funkcjonowanie miasta”
W 2025 roku pełnomocnicy Prezydenta Miasta Słupska otrzymali nagrody o łącznej wartości 28 850 zł brutto. Uzasadnienia miały charakter ogólny i obejmowały m.in.:

  • sumienne wykonywanie obowiązków służbowych,

  • organizację wyborów prezydenckich,

  • udział w obchodach jubileuszy miasta,

  • zaangażowanie w proces rozszerzenia granic Słupska.

To katalog powodów, który – choć formalnie poprawny – jest na tyle pojemny,
że pozwala nagradzać niemal każdą aktywność wpisaną w bieżące funkcjonowanie administracji publicznej.

Dyrektorzy wydziałów składający oświadczenia majątkowe
W przypadku dyrektorów wydziałów Urzędu Miejskiego, którzy składają oświadczenia majątkowe, łączna kwota wypłaconych nagród wyniosła 49 701,50 zł brutto.
W uzasadnieniach wskazywano m.in.:

  • standardowe osiągnięcia zawodowe”,

  • zaangażowanie w organizację wyborów prezydenckich (maj-czerwiec),

  • działania związane z pożarem jednego z budynków,

  • udział w procesie rozszerzenia granic miasta.

Szczególnie znamienne jest tu pojęcie „standardowych osiągnięć” – a więc de facto realizacji obowiązków, które stanowią istotę pełnionej funkcji kierowniczej.

Dyrektorzy wydziałów nieobjęci obowiązkiem składania oświadczeń
Jeszcze wyższa kwota dotyczy dyrektorów wydziałów nieobjętych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych. W ich przypadku łączna suma nagród wyniosła 72 145 zł brutto. Uzasadnienia obejmowały:

  • standardowe osiągnięcia służbowe,

  • podnoszenie kwalifikacji zawodowych,

  • udział w organizacji wyborów prezydenckich,

  • opracowanie Raportu o Stanie Miasta,

  • działania związane z rozszerzeniem granic Słupska.

Ten fragment odpowiedzi na interpelację pokazuje szczególnie wyraźnie, że nagrody stały się narzędziem powszechnym, stosowanym wobec szerokiego kręgu kadry kierowniczej – także tam, gdzie społeczna kontrola nad wysokością łącznych dochodów jest ograniczona. Innymi słowy, system nagród w Urzędzie Miejskim przyjął charakter niemal rytualny: każdy, kto pełni funkcję kierowniczą, może liczyć na gratyfikację – niezależnie od tego, czy robi coś ponad standard etatu, czy po prostu realizuje podstawowe obowiązki.

Proporcje, transparentność, standardy samorządowe

Formalnie nagrody i dodatki zostały przyznane zgodnie z prawem – nikt nie zarzuca
tu łamania przepisów. Pytanie brzmi jednak o
proporcje i standardy, które jako wspólnota lokalna uznajemy za normę.

Gdy przeciętny Słupszczanin ledwo wiąże koniec z końcem, a dodatki w wysokości kilkudziesięciu, a czasem ponad stu tysięcy złotych rocznie trafiają do osób, których codzienna praca już i tak jest wysoko opłacana ( bez nagród i dodatków),
rodzi się oczywisty dylemat
: czy system wynagrodzeń w słupskim samorządzie naprawdę służy poprawie jakości zarządzania, czy stał się sprytnym instrumentem do cichego, ale systematycznego podwyższania dochodów decydentów?

Nie bez znaczenia jest przy tym fakt, że zarówno nagrody, jak i dodatki
finansowane z pieniędzy mieszkańców – tych samych mieszkańców, którzy potem obserwują, jak ich własne podatki stają się gratyfikacjami dla kierownictwa. Każda wypłacona złotówka to nie tylko cyfry w budżecie, lecz także realny koszt społeczny, który mieszkańcy ponoszą, często bez możliwości wpływu na to, kto i za co otrzymuje ekstra wynagrodzenie.

Nie chodzi tu wyłącznie o cyfry. Chodzi o przejrzystość, etykę i standardy, które chcemy widzieć w działaniu naszych władz. Każda liczba, każdy dodatek i każda nagroda to także znak – pytanie dla mieszkańców, czy taki sposób wynagradzania jest dla nas akceptowalny, czy wymaga publicznej refleksji i dyskusji. Bo w końcu władza, która sama ustala reguły nagradzania, nie może liczyć, że społeczna ocena będzie zawsze przychylna.

Często znaczną wysokość pensji samorządowców (i podwyżki tychże) argumentuje
się dużą odpowiedzialnością na tych stanowiskach pracy.
Wydaje się, że chodzi tu o odpowiedzialność za podejmowane przez włodarzy miast, gmin i powiatów decyzje.
I o ile, w kontekście podwyżek uposażeń, argument o odpowiedzialności powtarza
się często – to w temacie odpowiedzialności za błędy popełniane np. w procesach inwestycyjnych odpowiedzialność magicznie się rozmywa, wręcz znika. A wydawałoby się, że przyzwoitość wymagałaby niepobierania nagród za „przygotowanie i realizację strategicznych (…) przedsięwzięć” w sytuacji, gdy wszyscy widzimy, że z niektórymi inwestycjami dzieje się źle.

No ale przecież to, że coś się nam wydaje nie wymaga reakcji samorządu… Czy może wymaga?

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here