Strefa północna. Termin minął, pozwolenia ZRID nie ma

0
800

Na mapach miejskich dokumentów w Słupsku Strefa Północna od dawna wygląda obiecująco. Linie są równe, kolory spokojne, przyszłość – uporządkowana. W rzeczywistości pozostaje jednak miejscem, w którym najpewniejszym elementem krajobrazu jest cisza. Ta sama, która towarzyszy inwestycji od miesięcy – mimo że kolejny termin zapisany
w umowie właśnie minął
.

Ta cisza nie wzięła się znikąd. Jest efektem harmonogramu, który – przynajmniej
na razie – przestał nadążać za kalendarzem.
Zgodnie z
Aneksem nr 2 do umowy nr 118/2023, etap projektowy uzbrojenia terenów inwestycyjnych w północnej części Słupska, wraz z uzyskaniem niezbędnych decyzji administracyjnych, miał zakończyć się 18 grudnia 2025 roku. Data była konkretna, elegancka w swojej jednoznaczności i – jak się okazuje – trudna
do dotrzymania.

Tymczasem z odpowiedzi Urzędu wynika, że 18 grudnia nie wydarzyło się nic,
co pozwalałoby postawić kropkę. Owszem, wykonawca złożył dokumenty potrzebne do wystąpienia o decyzję ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej.
Ale jednocześnie
dokumentacja wciąż jest weryfikowana, trwa sprawdzanie poszczególnych branż, a odbiór etapu projektowego nie został dokonany.

To moment, w którym język urzędowy lubi zrobić unik. Bo złożenie dokumentów brzmi jak finał, choć w praktyce oznacza dopiero początek procedury. A procedura – jak wynika z tej samej odpowiedzi – wciąż trwa.
Najważniejsza decyzja, bez której inwestycja nie ruszy z miejsca, również nie zapadła. Urzędnicy przyznają, że decyzja ZRID nie została wydana do 18 grudnia,
a jej uzyskanie przewidywane jest dopiero w
pierwszym kwartale 2026 roku.
W dokumentach nazywa się to „procedowaniem”. W terenie – po prostu brakiem zgody na budowę.
Co ciekawe, w odpowiedzi nie ma ani słowa o przekroczeniu terminu z aneksu. Zamiast tego pojawia się odwołanie do ustawowych 90 dni na rozpatrzenie wniosku
o ZRID i do kalendarza administracyjnego. Jakby umowa i aneks były jedynie sugestią, a nie zobowiązaniem.

Warto jednak przypomnieć: aneks nie mówił o złożeniu wniosku, lecz o zakończeniu etapu. A zakończenie etapu projektowego w formule „zaprojektuj – wybuduj” oznacza coś więcej niż komplet załączników – oznacza weryfikację i odbiór dokumentacji.
To, jak potwierdza Urząd Miasta, do dziś nie nastąpiło.

Na tym etapie można by zapytać, dlaczego po 18 grudnia nie pojawił się żaden komunikat o zakończeniu prac projektowych. Odpowiedź jest prosta: nie było czego komunikować. Termin minął, ale kluczowe elementy wciąż są w toku. Owszem, wcześniej uzyskano decyzję środowiskową (15 kwietnia 2025 roku) i pozwolenie wodnoprawne (1 sierpnia 2025 roku). To ważne dokumenty, ale bez decyzji ZRID pozostają jedynie etapami pośrednimi. Takimi, które dobrze wyglądają
w harmonogramie, gorzej – w kalendarzu.

Strefa Północna miała być jednym z tych miejsc, które realnie otwierają miasto na rozwój gospodarczy. Na razie jest raczej ilustracją problemu, z którym Słupsk zmaga się przy dużych inwestycjach coraz częściej: terminy się przesuwają, procedury puchną, a postęp zaczyna istnieć głównie w liczbie stawianych na temat inwestycji pytań.
Nie ma tu sensacji ani spisków. Są daty, zapisy umów i urzędowa odpowiedź. A z nich wynika jedno: kolejny termin minął, a Strefa Północna nadal czeka na decyzję, która pozwoli wreszcie ruszyć z miejsca.

Warto przy tym pamiętać, że to nie pierwszy raz, gdy opóźnienia przy tej inwestycji mają wymiar nie tylko formalny, ale i finansowy. Już wcześniej miasto musiało skorygować budżet, zdejmując z planu dochodów ponad 32 mln zł z promesy Polskiego Ładu – właśnie z powodu przesuwającego się harmonogramu i braku decyzji ZRID. Niedotrzymanie kolejnego terminu rodzi więc pytanie nie tylko o tempo prac, ale i o to, czy również tym razem opóźnienia nie przełożą się na realne straty po stronie finansów.

Początek, który trwa dekadę

W tym miejscu warto jednak zrobić krok w tył, bo problem Strefy Północnej nie zaczął się ani w 2023 roku, ani wraz z aneksem do umowy. To nie jest historia o kilku miesiącach poślizgu. To historia niemal dekady widocznej w dokumentach, ale trudnej do odnalezienia w realnych efektach.

Dokładnie 30 listopada 2016 roku Rada Miejska w Słupsku podjęła uchwałę
o przystąpieniu do opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszaru określanego wówczas jako
„Strefa Zachód” – terenu obejmującego m.in. obszary, które dziś wracają w narracji jako Strefa Północna
i kluczowy rezerwuar rozwojowy miasta. Uchwała była początkiem procesu, który – przynajmniej w założeniach – miał przygotować Słupsk na przyciąganie inwestorów: plan, uzbrojenie, oferta.
To był też moment szczególny. Wtedy właśnie obowiązywały jeszcze atrakcyjne ulgi inwestycyjne w ramach specjalnych stref ekonomicznych, a miasta i gminy w regionie aktywnie zabiegały o to, by jak najlepiej wykorzystać to okno czasowe. Jedni przygotowywali tereny, inni – oferty, jeszcze inni po prostu działali szybko.

Słupsk miał plan. Dosłownie i w przenośni. Problem w tym, że przez kolejne lata pozostawał on w opracowaniu.

Dopiero wiele lat później pojawiły się środki na uzbrojenie terenów, szybkie decyzje
o dofinansowaniu i narracja o „strategicznej inwestycji rozwojowej”. Tyle,
że w międzyczasie kalendarz zrobił swoje.
Okres obowiązywania preferencyjnych ulg inwestycyjnych zbliża się do końca – 2026 rok jest datą graniczną. To oznacza,
że czas, w którym miasto mogło realnie konkurować ofertą „gotowego terenu + ulg”, właśnie się domyka.
W tym samym czasie firmy nie czekały. Inwestowały i rozbudowywały się w sąsiednich gminach, które zdążyły przygotować i uzbroić swoje strefy. Tam, gdzie infrastruktura była gotowa, a procedury domknięte, adresy firm zmieniały się szybciej niż zapisy w miejskich uchwałach. To tam powstawały hale, magazyny i zakłady, które dziś generują podatki i miejsca pracy – już nie dla Słupska.

Dziś miasto wraca do uchwał sprzed niemal dekady i próbuje nadrobić stracony czas kolejnymi aneksami. Problem w tym, że czasu nie da się już „przedłużyć” decyzją administracyjną. A Strefa Północna – zamiast być symbolem szybkiej reakcji
na gospodarcze okno możliwości – staje się podręcznikowym przykładem tego, jak nie tracić czasu, mając wszystkie narzędzia pod ręką.
I właśnie dlatego obecne opóźnienie nie jest wyłącznie technicznym problemem z decyzją ZRID.
To konsekwencja lat odkładania decyzji w sytuacji, która wymagała jednego:
odpowiedzialności i tempa.

 

 

 

Więcej artykułów poświęconych tej inwestycji znajdziesz w Tramwaju Słupskim:

Północna strefa ciszy. Co naprawdę dzieje się z inwestycją za 67 milionów? | Tramwaj Słupski

Północna strefa cierpliwości. Publikujemy odpowiedzi miasta w sprawie inwestycji za 67 milionów” | Tramwaj Słupski

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here