Promile władzy. Jak politycy zamieniają przestępstwa w „błędy” i „leki”

0
625
źródło. Internet- gdyż tam nic nie ginie.

„Popełniłem błąd” kontra „to przez leki”. Dwa pijane tłumaczenia
i jedna nadzieja – że prawo jeszcze działa

W Polsce polityk, który wsiada pijany za kierownicę, nie jest pijanym kierowcą. Nie, nie.
W Polsce polityk, który wsiada pijany za kierownicę, to człowiek, który „popełnił błąd”.
Albo nieszczęśnik, którego organizm tak fatalnie zareagował na leki pooperacyjne,
że zamiast obniżyć gorączkę czy znieczulić ból, nagle wyprodukował 0,84 promila alkoholu
we krwi. Gdyby nie to, można by wziąć całą tę sytuację za groteskową scenkę kabaretową.
Ale nie – to prawdziwe wydarzenia z Pomorza.

23 sierpnia tego roku w Lęborku Marcin Brodalski, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Lęborskiego i lokalny polityk Prawa i Sprawiedliwości, postanowił usiąść za kierownicą swojego samochodu, mając w wydychanym powietrzu ponad 2,5 promila alkoholu. Efekt? Kolizja z zaparkowanym autem. Zamiast zatrzymać się i wziąć odpowiedzialność, Brodalski odjechał z miejsca zdarzenia. Zatrzymała go dopiero policja, która nie miała wątpliwości
co do stanu kierowcy.

Reakcja polityka była natychmiastowa i utrzymana w tonie niemal kaznodziejskim. Brodalski stwierdził: „popełniłem błąd, bardzo tego żałuję, przepraszam wszystkich mieszkańców powiatu lęborskiego za moje nieodpowiedzialne zachowanie”. Ogłosił rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącego, oddanie się do dyspozycji władz PiS
i zadeklarował, że to dla niego „impuls do zastanowienia się nad dalszą drogą życiową i nad odzyskaniem zaufania mieszkańców”. W jego oświadczeniu wszystko się zgadzało – poza jednym. Brodalski mówił o „błędzie”, jakby zasnął w autobusie i przejechał przystanek, jakby pomylił segregator w biurze. Tymczasem nie był to błąd, ale przestępstwo zdefiniowane jasno w Kodeksie karnym.

Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, 9 maja, inny polityk PiS z Pomorza – Krzysztof Sławski, przewodniczący klubu radnych tej partii w Sejmiku Województwa Pomorskiego – został zatrzymany przez policję w Unichowie. Wynik badania krwi? 0,84 promila alkoholu.
A jednak Sławski, zamiast przyjąć ten fakt, zaczął snuć opowieść o lekach po dwóch operacjach, które rzekomo mogły zafałszować wynik. „Nie obawiam się badań krwi” – zapewniał, jakby liczył, że laboratoryjna aparatura okaże się równie pobłażliwa co wyborcy. Niestety dla niego, badania krwi nie znają ironii – potwierdziły to, co pokazał alkomat.

Błąd”, „leki” i cała reszta bajek
Oba przypadki – choć różnią się skalą nietrzeźwości – łączy wspólny mianownik.
I nie chodzi tylko o polityczne barwy, choć Brodalski i Sławski należą do tego samego obozu. Łączy ich coś więcej: język, jakim próbowali nadać sens własnym czynom. Brodalski uciekł w moralizatorską retorykę skruchy, obiecując „pracę nad sobą” i „refleksję nad życiem”. Sławski z kolei poszedł w stronę narracji medycznej, zrzucając odpowiedzialność na tajemnicze lekarstwa. Jeden brzmi jak kaznodzieja w trakcie rekolekcji, drugi – jak pacjent, który liczy, że doktor House przyjdzie i wszystko wyjaśni.
Problem w tym, że ta polityczna semantyka jest dużo groźniejsza niż same promile.
Bo kiedy ktoś mający ponad 2,5 promila mówi o „błędzie”, a ktoś z 0,84 promila
– o „lekach”, to znaczy, że w przestrzeni publicznej próbuje się zamienić przestępstwo
w eufemizm, a paragrafy – w pustą deklarację.
Tymczasem prawo jest w tej sprawie jednoznaczne. Art. 178a § 1 Kodeksu karnego mówi jasno: prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, czyli powyżej 0,5 promila, podlega karze do trzech lat pozbawienia wolności. Art. 42 § 2 nakazuje obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów na minimum trzy lata. Art. 44b daje sądowi możliwość orzeczenia przepadku samochodu lub jego równowartości. I tyle. Żadnych wyjątków dla radnych, żadnych ulg dla wiceprzewodniczących i przewodniczących klubów.

Milczenie i polityka usprawiedliwień
Nieprzypadkowo obaj politycy są wskazywani jako ludzie związani z posłem Piotrem Müllerem. To jego zaufani, jego „jedynki” na listach wyborczych, jego współpracownicy.
I właśnie w tym tkwi problem: jeżeli przy takich historiach partia i jej liderzy będą stali murem za swoimi, to wysyłają do obywateli jasny komunikat – dla swoich zawsze znajdzie się usprawiedliwienie.

Na razie Müller milczy. Ale znając dotychczasowe standardy komunikacji, nietrudno sobie wyobrazić, jak może wyglądać kolejne oświadczenie. Zacznie się poważnie: że obaj panowie są „oddani walce o kraj”, że stres politycznej batalii i nerwy związane z decyzjami Donalda Tuska popchnęły ich – biednych, zmęczonych patriotów – ku kieliszkowi
i tajemniczym lekom. A skończy się, jak zwykle, oskarżeniem, że cała sprawa to nie przypadek, lecz polityczna prowokacja. Atak koalicji i policji na uczciwych działaczy PiS, którzy akurat – przez złośliwość losu – mieli promile w krwiobiegu.

Dlatego nie ma tu miejsca na taryfę ulgową. Nie wystarczy rezygnacja z funkcji ani piękne słowa pełne refleksji. Nie wystarczy bajka o lekach, które magicznie produkują promile. Jeśli ci politycy mają odzyskać choć odrobinę wiarygodności, to nie poprzez konferencje
i oświadczenia, lecz przez stanięcie przed sądem i przyjęcie kary takiej samej, jaka spotkałaby każdego obywatela.
Bo jeśli Brodalski odkupi winy filozoficznym namysłem nad „drogą życiową”, a Sławski uniknie odpowiedzialności dzięki farmakologicznym opowieściom, to znaczy, że w Polsce istnieją dwie kategorie obywateli: ci, którzy odpowiadają przed prawem, i ci, którzy odpowiadają przed własnym sumieniem. A to już nie jest państwo prawa, tylko państwo wymówek.

Obywatele mają prawo oczekiwać, że tym razem nie skończy się na pustych gestach
i partyjnych roszadach. Bo jeśli politykom wolno więcej, jeśli ich promile można zagadać słowem „błąd” albo przykryć receptą z apteki, to za chwilę każdy nietrzeźwy kierowca
w Polsce powie: „to nie wódka, to antybiotyk”.
A wtedy zostanie nam tylko ironiczny śmiech – i gorzka świadomość, że w kraju, gdzie polityczne oświadczenia zastępują wyroki sądu, życie zwykłych ludzi traci na wartości szybciej niż kieliszek opróżniony w sobotni wieczór.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here