To jest „FALA” na miarę naszych czasów. Słomiany Miś dla systemu, który miał wszystko połączyć

0
495
Statuetka trafiła 14 maja do spółki InnoBaltica. mat. prasowe

Miał być symbolem nowoczesnego Pomorza i komunikacyjnej rewolucji. Zamiast zachwytów są jednak kolejne miliony, techniczne problemy i antynagroda „Słomianego Misia”. System FALA coraz bardziej przypomina inwestycję, którą najlepiej opisują cytaty z kultowego filmu Barei.

To jest miś na skalę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane
i to nie jest nasze ostatnie słowo.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że kultowy cytat z filmu Miś wrócił dziś na Pomorze w nowej, cyfrowej odsłonie. Tyle że zamiast słomianego misia stojącego na środku miasta mamy system FALA. Projekt nowoczesny, ambitny, multimedialny, z aplikacją, walidatorami, integracją transportu i wizją komunikacyjnej przyszłości regionu.

A teraz także z antynagrodą.

System FALA otrzymał bowiem „Słomianego Misia” – wyróżnienie przyznawane przez Warsaw Enterprise Institute za najbardziej kontrowersyjne przykłady wydawania publicznych pieniędzy. Sama nagroda jest częścią projektu „Czarna Księga”, w którym think tank punktuje inwestycje oceniane jako kosztowne, nieefektywne albo oderwane
od rzeczywistości mieszkańców.

I trudno ukrywać, że w przypadku FALI ironia pisze się sama.

Bo pomysł był naprawdę dobry.
Jeden system dla całego Pomorza. Jeden bilet. Jedna aplikacja. Możliwość wygodnego podróżowania autobusami, pociągami i komunikacją miejską bez zastanawiania się,
kto jest organizatorem przewozu. W teorii – rozwiązanie wręcz europejskie.

Problem polega na tym, że pasażer bardzo szybko odkrył, iż w praktyce najbardziej zintegrowanym elementem całego systemu jest… frustracja użytkowników.

Najpierw pojawiły się problemy techniczne. Potem chaos informacyjny. Następnie słynne „odbijanie przy wyjściu”, które dla wielu mieszkańców stało się czymś pomiędzy eksperymentem społecznym a miejską grą terenową. Do tego awarie aplikacji, problemy
z logowaniem, nieczytelne taryfy i sytuacje, w których pasażer do końca nie był pewny,
czy właśnie kupił bilet, czy może właśnie rozpoczął procedurę reklamacyjną.

I gdzieś pomiędzy tym wszystkim mieszkańcy zaczęli zadawać najbardziej niebezpieczne pytanie dla każdej publicznej inwestycji: „Ile to właściwie kosztuje?

Bo tutaj zaczynają się liczby naprawdę barejowskie.

Autorzy „Czarnej Księgi” Warsaw Enterprise Institute szacują, że system FALA pochłonął
już około 150 mln zł. Jak podkreślają, około 65 mln zł miało pochodzić bezpośrednio
z pieniędzy podatników i samorządów.

Już kilka lat temu szacowano, że samo utrzymanie systemu FALA w latach 2024–2028 może kosztować około 125 mln zł. Potem przyszły kolejne zwiększenia finansowania, nowe przetargi, poprawki i dodatkowe rekompensaty dla spółki InnoBaltica. Jesienią 2025 roku samorząd województwa zwiększył finansowanie systemu aż o kolejne 27 mln zł, podnosząc roczną rekompensatę dla spółki z 45 do 72 mln zł.
A to przecież nie koniec.
W jednym z przetargów dotyczących dalszego utrzymania systemu oferty przekraczały nawet 76–80 mln zł, podczas gdy zakładany budżet był znacznie niższy.
Sam Słupsk przekazał do systemu ponad 5,7 mln zł. W skali całego regionu mówimy już o kwotach, przy których Bareja prawdopodobnie uznałby, że scenariusz staje się zbyt mało wiarygodny.

Najbardziej absurdalny moment przychodzi jednak później.

Bo kiedy mieszkańcy zaczęli pytać, czy z FALI można się po prostu wycofać, okazało
się, że… to nie takie proste. I tu wracamy do klasyki.

Nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny. W oparciu o sześć instytucji.

System, który miał ułatwiać życie pasażerom, stał się konstrukcją tak rozbudowaną organizacyjnie i finansowo, że samorządowcy zaczęli otwarcie mówić: wyjście z projektu może kosztować jeszcze więcej niż pozostanie w nim.
Jak widać, to nie jest już zwykły system biletowy, ale “toksyczny związek” z umową na wiele lat.

W tle mamy jeszcze zmianę prezesa spółki InnoBaltica odpowiedzialnej za projekt. Radomir Matczak zrezygnował ze stanowiska w marcu tego roku. Niedługo później pojawiła się informacja o jego nowej pracy w Ministerstwa Rozwoju i Technologii, na stanowisku dyrektora odpowiedzialnego za politykę regionalną. Nie wiadomo natomiast publicznie, na jakich warunkach zakończył współpracę ze spółką i czy otrzymał odprawę. A to tylko podsyca pytania wokół projektu, który od miesięcy znajduje się pod ostrzałem krytyki mieszkańców, samorządowców i części mediów.

I może właśnie dlatego antynagroda „Słomianego Misia” pasuje tu aż za dobrze.

Bo FALA nie jest przecież historią o złym pomyśle.
To historia o Polsce, która uwielbia tworzyć systemy bardziej skomplikowane niż problemy, które mają rozwiązywać. O technologii, która miała uprościć transport, ale chwilami wymaga od pasażera umiejętności testera oprogramowania, prawnika taryfowego i specjalisty od odbijania kart.

I wreszcie o projekcie, który miał połączyć region, a dziś przede wszystkim łączy mieszkańców we wspólnym pytaniu:

Czy to już działa?”

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here