W tym systemie można zawieść i awansować bocznym wejściem

0
868

W systemie pieczy zastępczej w Słupsku i Powiecie nie doszło do personalnej rewolucji po tragedii Róży. Była dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie znów pełni funkcję kierowniczą w strukturze odpowiedzialnej za rodziny zastępcze – tym razem w MOPR.

Niespełna rok temu cała Polska patrzyła na Słupsk z niedowierzaniem. Trzyletnia Róża – dziecko oddane pod opiekę państwa – umierała z poparzeniami obejmującymi niemal całe ciało. Wtedy padło najważniejsze pytanie: jak to możliwe, że system pieczy zastępczej
do tego dopuścił?

To nie była wyłącznie lokalna tragedia. To był wstrząs, który wykraczał daleko poza granice miasta i powiatu. Sprawa Róży stała się symbolem państwa, które zawiodło dziecko, a które miało zapewnić szczególną ochronę.

Dziś, gdy prokuratura mówi już o zarzucie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem (jak podaje gp24.pl Zmiana zarzutów dla rodziców zastępczych trzylatki, są podejrzani o jej zabójstwo | Głos Pomorza), okazuje się, że prawie rok po tej tragedii Urszula Dąbrowska – osoba stojąca wówczas na czele słupskiego PCPR – ponownie zajmuje stanowisko kierownicze w strukturze odpowiedzialnej za pieczę zastępczą.

Nie w innej branży. Nie poza systemem. W tym samym obszarze choć w innej jednostce samorządowej.

Od 7 stycznia 2026 roku jest zastępcą kierownika Działu Pieczy Zastępczej
i Specjalistycznej Pomocy Rodzinie w MOPR w Słupsku. To stanowisko nadzorcze.
To realna władza: wpływ na kwalifikację kandydatów na rodziny zastępcze, nadzór nad pracownikami, opiniowanie, kontrolę dokumentacji oraz współdecydowanie o umieszczaniu dzieci.
Jeśli tak wygląda odpowiedzialność instytucjonalna, trzeba to powiedzieć wprost:
w tym systemie można zawieść i awansować bocznym wejściem.


Fakty, które nie pozostawiają wątpliwości

Informację o zatrudnieniu potwierdza oficjalna odpowiedź Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku z 27 lutego 2026 roku. W piśmie skierowanym do redakcji czytamy wprost, że MOPR „obecnie zatrudnia Panią Urszulę Dąbrowską”, a od 7 stycznia 2026 roku pełni ona funkcję zastępcy kierownika Działu Pieczy Zastępczej
i Specjalistycznej Pomocy Rodzinie.

To nie jest stanowisko administracyjne bez wpływu na decyzje. Zakres obowiązków obejmuje m.in.:

– przeprowadzanie wstępnej kwalifikacji i opiniowanie kandydatów na rodziny zastępcze,
– umieszczanie dzieci w pieczy zastępczej na podstawie postanowień sądu lub interwencyjnie,
– nadzór merytoryczny nad pracownikami działu,
– kontrolę prawidłowości prowadzonych postępowań,
– współtworzenie trzyletniego programu rozwoju pieczy zastępczej.

To oznacza realny wpływ na decyzje dotyczące dzieci pozbawionych opieki biologicznych rodziców. Realny wpływ na to, do jakich rodzin trafią. Realny wpływ na funkcjonowanie całego działu.
W tym miejscu trudno nie zadać pytania: czy po tragedii, która stała się symbolem systemowej porażki, standardem powinien być powrót do zarządzania tym samym obszarem – tyle że w innej instytucji?
Po śmierci Róży w przestrzeni publicznej wielokrotnie pojawiało się słowo „odpowiedzialność”. Padały pytania o nadzór, o kontrole, o standardy kwalifikacji rodzin zastępczych. Wskazywano, że w takiej sytuacji dymisja szefa instytucji nie jest przyznaniem się do winy karnej, lecz elementarnym gestem przyjęcia odpowiedzialności politycznej i moralnej za system, który zawiódł.
Bo państwo nie działa abstrakcyjnie. Działa poprzez konkretne osoby, które podejmują decyzje, organizują pracę i nadzorują podległe struktury.

Dziś trudno dostrzec wyraźną granicę między „przed” i „po” tej tragedii. Zamiast jasnego sygnału, że wyciągnięto konsekwencje i wprowadzono nowe standardy, widzimy ciągłość personalną w obszarze, który stał się symbolem systemowej porażki.
To rodzi zasadnicze pytanie o pamięć instytucji i realny mechanizm odpowiedzialności.
Czy tragedia dziecka była momentem przełomowym, który zmienił sposób funkcjonowania pieczy zastępczej w mieście i powiecie, czy jedynie kryzysem wizerunkowym, który należało przeczekać?

Jeżeli osoba kierująca systemem w czasie jednej z najgłośniejszych tragedii w historii lokalnej pieczy zastępczej powraca na stanowisko kierownicze w tej samej dziedzinie, trudno mówić o wyraźnym rozliczeniu. Można natomiast mówić o utrzymaniu ciągłości
w obrębie tego samego mechanizmu.


Pytania, które muszą paść

Dlatego dziś te pytania muszą wybrzmieć jasno i bez uników.

Panie Dyrektorze Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie – kto podjął decyzję
o zatrudnieniu Urszuli Dąbrowskiej na stanowisku zastępcy kierownika działu pieczy zastępczej? Czy przed jej powołaniem przeanalizowano jej odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu w czasie tragedii Róży?
Czy uznano, że w tej sprawie nie istnieje żaden konflikt etyczny ani instytucjonalny, który powinien powstrzymać powrót na stanowisko kierownicze w obszarze tak wrażliwym jak piecza zastępcza?

Pani Prezydent – czy taki standard jest dziś obowiązującym standardem
w Słupsku? Czy po jednej z najgłośniejszych tragedii w historii lokalnej pieczy zastępczej naprawdę nie było potrzeby wyraźnego rozliczenia i
ustanowienia symbolicznej granicy? Czy władze miasta są gotowe powiedzieć mieszkańcom wprost, że uważają tę decyzję za właściwą i niebudzącą wątpliwości?

To nie są pytania personalne. To są pytania o sens słowa „odpowiedzialność”.

Mówimy o dzieciach, które już zostały skrzywdzone. O dzieciach, które państwo odebrało
z rodzin biologicznych, uznając, że tam nie są bezpieczne. O dzieciach, które trafiają
do systemu z nadzieją, że tym razem ktoś naprawdę stanie po ich stronie.
Piecza zastępcza nie jest zwykłą komórką organizacyjną. To moment, w którym państwo przejmuje rolę opiekuna. A opiekun nie może budzić wątpliwości, funkcjonować w cieniu niedopowiedzianych decyzji ani liczyć na to, że czas wyciszy pamięć.
Jeżeli po tragedii dziecka jedyną konsekwencją jest zmiana adresu służbowego, trudno mówić o realnej zmianie standardów.
Bo w sprawach dzieci nie chodzi o procedury. Chodzi o zaufanie.
A zaufanie buduje się odpowiedzialnością – nie rotacją stanowisk.

 

Szanowna Czytelniczko, Szanowny Czytelniku,
ten tekst jest felietonem – autorskim komentarzem do wydarzeń i dokumentów, które funkcjonują w przestrzeni publicznej. Nie musi on odzwierciedlać Twojego punktu widzenia. Zachęcamy jednak do uważnego śledzenia faktów, sięgania
do źródeł i samodzielnego wyrobienia sobie opinii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here