Droga do wolnej Polski i do Słupska – losy dwóch kobiet…

0
54
- reklama -

Cykl: Spotkaliśmy się w Słupsku. Opowieści osadników

 Alicja i Antatoliusz Mikuccy, wstęp Dorota Hanowska

 

Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku uczestniczy w międzynarodowym projekcie „Tożsamość w zagrożeniu” – „Identity on the Line” (I-ON) finansowanym przez Unię Europejską. Pracujemy nad podprojektem „Powojenne osadnictwo w Słupsku” realizowanym w latach 2019 – 2023. 15 lipca 2021 roku dokonaliśmy częściowego podsumowania naszej pracy. Pod wspólnym tytułem „Spotkaliśmy się w Słupsku. Opowieści osadników”  zorganizowaliśmy wystawę oraz projekcję filmu poświęcone opracowywanej tematyce. Wystawę i film można oglądać w Białym Spichlerzu do marca 2022 roku.

 

Przedsięwzięcie to jest cały czas kontynuowane, a naszym celem jest zebranie jak największej ilości nagrań wywiadów z pierwszymi osadnikami – nowymi uczestnikami projektu, opracowanie merytoryczne przeprowadzonych wywiadów oraz upowszechnienie wiedzy na temat tych osób, ich historii, dziejów kolejnych pokoleń, motywacji ich wyborów życiowych po zakończeniu wojny. Interesują nas też konsekwencje tych wyborów, oceny, czy decyzje okazały się dobre. Ważne jest dla nas też materialne spektrum problemu, czy to, że przesiedleńcy musieli wiele pozostawić stanowiło dla nich problem, czy tęsknią za utraconym mieniem, co udało im się zabrać i przez całą drogę chronić, czy były to pamiątki rodzinne, a może przedmioty przypadkowe zabrane w pośpiechu, bez głębszego zastanowienia spowodowanego stresującą sytuacją. Ciekawi nas też to, co zastali po przybyciu do Słupska; na co mogli liczyć ze strony władz, jak wyglądały ich domy, co w nich pozostało po przesiedlonej ludności niemieckiej. Jakie uczucia budziła w nich ta nowa i nietypowa sytuacja.

Dowiedzieliśmy się już wiele o tym, jak doświadczenie migracji wpłynęło na życie całych rodzin, badamy, czy nadal ma ono znaczenie dla młodych słupszczan – potomków pierwszych osadników. 

     W tym numerze małżeństwo, państwo Alicja i Anatoliusz Mikuccy, podzielą się wspomnieniami o wędrówce swoich mam do Słupska.

 

 

Pani Alicja wspomina…

 

Moja mama Zuzanna Marcjan – Majewska z domu Musiał urodziła się 24.05.1914 roku w Kielcach. Po szkole podstawowej wstąpiła do prywatnego Seminarium Nauczycielskiego, a w 1932 roku przeniosła się do Szkoły Handlowej Stowarzyszenia Kupców Polskich, którą ukończyła w 1935 roku. Po zakończeniu nauki zdała kurs instruktorsko-informacyjny związany z działalnością Kół Młodzieży Polskiego Czerwonego Krzyża, kurs przysposobienia ogólnowojskowego, kurs pisania na maszynie oraz kurs ratownictwa sanitarnego w 1939 roku.

     Przed wojną w latach 1935 – 1939 pracowała jako sekretarka w kancelarii obrońcy sądowego Antoniego Borkowskiego.

     1.09.1939 roku, gdy rozpoczęła się II Wojna Światowa, podczas bombardowania dworca kolejowego, pod obstrzałem artylerii niemieckiej, przewoziła rannych do szpitala. W pierwszych dniach wojny, dzieci, które utraciły rodziców, kierowała do ochronki prowadzonej przez siostry zakonne oraz  przyjmowała ludność przybywającą ze Śląska i rozlokowywała na terenie Kielc. W czasie wojny mieszkała w Kielcach i zajmowała się przenoszeniem meldunków i przewożeniem broni. Była dwukrotnie aresztowana przez Niemców, ale za poręczeniem finansowym była zwalniana. W maju 1942 roku o godzinie drugiej w nocy, w domu jej mamy, aresztowało ją Gestapo. W czasie transportu do Oświęcimia, koło Częstochowy wyskoczyła z pociągu. Pobyt w Kielcach był „spalony”, dlatego ukrywała się u matki chrzestnej na strychu domu. Następnie została przerzucona przez partyzantów na teren gminy Szczecno. W 1943 roku wstąpiła do Podziemnej Organizacji Armii Krajowej. Po złożeniu przysięgi przed miejscowym dowódcą Edwardem Szwarkowskim (pseudonim ”Pirat”) otrzymała pseudonim „Czarna”. Jej zadaniem było wyrabianie „lewych” dokumentów partyzantom, przewożenie meldunków, dostarczanie informacji o sile i ruchu Niemców. Zaopatrywała partyzantów w żywność, środki opatrunkowe i leki. Fałszowała kwity na dostawy obowiązkowe zwierząt dla Niemców. Poznała tam Adama Marcjana (pseudonim „Podkowa”), który należał do partyzantki i AK. Kiedy wraz z nim załatwiała sprawy dla partyzantów u proboszcza w Pierzchnicy – ksiądz stwierdził „tworzycie piękną parę”, musicie być razem. Ślub odbył się 6.02.1944 roku o godz. 12.00. Podczas nocy poślubnej z 6 na 7.02.944 roku we wsi, w której przebywali pojawił się patrol niemiecki. Nie doszło do walki dzięki mojemu ojcu, który jako dowódca zadecydował, aby Niemców upić i wywieźć do lasu, ponieważ było wiadomo, że za zabójstwo Niemca mogła być spalona cała wieś.

     Po zakończeniu działań wojennych rodzice wrócili do Kielc. W kwietniu 1945 roku urodził się mój brat Marek, a ja w październiku 1946 roku. Rodzice przenieśli się później do Bydgoszczy, a w 1949 roku przyjechali do Słupska. Najpierw zamieszkali przy ul. Arciszewskiego a potem przenieśli się na ul. Szkolną. Mama zaczęła pracować w oddziale Narodowego Banku Polskiego w Słupsku. Pracując w banku ukończyła w Warszawie kursy dla biegłych księgowych. W 1953 roku urodziła moją siostrę Marię Jolantę. Później, aż do emerytury pracowała w Wojewódzkiej Kolumnie Transportu Sanitarnego. Oprócz pracy zawodowej zawsze czynnie uczestniczyła w pracach społecznych, za co była wielokrotnie nagradzana i doceniana przez władze oraz kolegów i koleżanki.

     Mama miała zmysł organizacyjny, potrafiła zjednywać sobie ludzi i odnajdywać się w trudnych i dobrych chwilach życia, nie zapominała również nigdy o potrzebach innych.

Alicja Mikucka

 

 

 

Pan Anatoliusz wspomina

swoją mamę…

 

Zofia Mikucka urodziła się 13.10.1917 roku w Irkucku na Syberii – jej rodzicami byli Paweł Pogański i Wiktoria z domu Jazwieńska. Była wnuczką powstańców z 1863 roku zesłanych wyrokiem „murawiewskim” na Syberię za walkę z caratem. W Tobolsku w 1894 roku urodziła się jej mama Wiktoria.

     Zofia była trzecim pokoleniem „syberyjskich” Polaków, którym dane było szczęśliwie wrócić do Polski. 25 lutego 1925 roku przybyli do Białegostoku, ponieważ tam mieszkała rodzina mojego dziadka Pawła Pogańskiego. Szkołę Powszechną mama ukończyła w Białymstoku, a gimnazjum w Wilnie, bo tam przeprowadziła się jej rodzina. W Wilnie uczęszczała do Liceum Handlowego im. Filomatów. W 1934 roku poznała swojego przyszłego męża Konstantego Mikuckiego, podoficera 85 Pułku Strzelców Wileńskich. Związek małżeński zawarli 8.10.1939 roku w Wilnie.

W 1940 roku wstąpiła na Uniwersytet Wileński, niestety, na drugim roku zrezygnowała z nauki. W tym czasie na Litwie jako język urzędowy obowiązywał już tylko język litewski.

     Nie przyjęła obywatelstwa litewskiego, dlatego usunięto ją ze studiów i znalazła się na liście osób wytypowanych do wywózki do Reichu.

     Od lipca 1941 do sierpnia 1942 roku uczyła tajnie w Czarnym Borze, podmiejskim osiedlu leżącym na południe od Wilna. Tam w 1941 roku urodziła córkę Jolantę. Prześladowana za swoje działania i poglądy przez Niemców uciekła z córką, mężem i matką Wiktorią na teren Białorusi do miejscowości Horawce. Tam mój ojciec Konstanty związał się z partyzantką, a mama prowadziła nadal tajne nauczanie. Była też łączniczką partyzantki polskiej z partyzantką radziecką (w rejonie Drysa). Dostarczała dla Rosjan „ausweisy” na fałszywe nazwiska, ukrywała partyzantów wśród rodzin, których dzieci uczyła na tajnych kompletach. Nosiła wśród partyzantów pseudonim „Wileńskaja”. Cały czas się ukrywała. W tym czasie urodziła jeszcze dwójkę dzieci, mojego starszego brata Ignacego w 1943 i w 1944 mnie – Anatoliusza. Kilkakrotnie była więziona, bita i dręczona przez Niemców. W 1944 roku, gdy przebywała w Druii z rodziną, przeżyła bardzo ciężkie dni w czasie walk niemiecko – radzieckich i tam pobita wraz z dziećmi przez niemieckich żołnierzy trafiła pod opiekę znajomej Białorusinki, która uratowała całej rodzinie życie. Stamtąd przedostała się ponownie do Wilna. Ojciec w tym czasie wcielony został do armii Berlinga i walczył na froncie.

     Następnie znalazła się w ramach repatriacji w Białymstoku. Zgodziła się zostać łączniczką wojskową i przewoziła tajne dokumenty wojskowe na tereny walk na obszarze Niemiec.

Po demobilizacji ojca wyjechała wraz z nim i rodziną do Słupska. Było to w 1946 roku. Zamieszkaliśmy w Ryczewie przy ul. Sportowej 80. Tato otrzymał od MON rozkaz założenia Związku Osadników Wojskowych w Słupsku. Mama bardzo się w tą działalność wraz z tatą zaangażowała. W 1947 roku została matką chrzestną sztandaru słupskiej Szkoły MO. Potem kilka lat pracowała w Sądzie Okręgowym. W 1952 roku urodziła ostatniego syna, mojego najmłodszego brata Leopolda.

     W 1956 roku rozpoczęła pracę w Inspektoracie Oświaty w Słupsku oraz w różnych szkołach w Słupsku i okolicy, uczyła m. in. języka niemieckiego i matematyki.

     Przez całe swoje życie była aktywna społecznie, m. in. w 1984 roku była założycielką Stowarzyszenia Chorych na Cukrzycę w Słupsku. Chętnie współdziałała z innymi i była bardzo wrażliwa na krzywdę ludzką. Nigdy nie wypierała się swojej wiary i zawsze była oddana Ojczyźnie, mimo wielu przeciwności w życiu, zawsze z optymizmem patrzyła w przyszłość. Władze i współpracownicy doceniając jej pracę zawodową i poświęcenie społeczne przyznali jej wiele odznaczeń państwowych, resortowych i społecznych.

 

Anatoliusz Mikucki

Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku

 

  1. Dominikańska 5-9, 76-200 Słupsk

tel. 59 842 40 81 lub 59 842 40 82

 

e-mail: muzeum@muzeum.slupsk.pl

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here