Spacer po Słupsku okiem fotografa

0
478
sdr
- reklama -

Słupsk jest pełen magicznych niespodzianek, wspaniałych ludzi i zajmujących miejsc. Zapewne wiesz Drogi Czytelniku, że każda przechadzka w słońcu może przynieść interesujący efekt zadziwienia, taki który pozwoli na zatrzymanie w kadrze skrawka naszego miasta, naszych dni, ulicy, nieba i słońca. Idziesz, mijasz bulwary, skwery, place, idziesz…, a czas nie popędza Cię wcale. Jesteś szczęśliwa/szczęśliwy, przecież trzeba być kiedyś szczęśliwym! Przysiadasz na ławce w parku przy pomniku Powstańców Warszawskich
i patrzysz na nieme platany. Tak Ci się tylko wydaje, że drzewa są nieme, tymczasem w ich organizmach zapisana jest pełna historia trwania i soki w zdrewniałej włókninie. Każdy żywy organizm odbiera bodźce, reaguje na nie, choć umyka to ludzkiej percepcji. Idziesz dalej, oddychasz głębiej, myślisz o wczorajszych ludziach z ulicy, o ich radościach i smutkach. Magia działa. Te „plataniczne” drzewa zbyt dużo widziały w swoim długim życiu, a teraz patrzą na Ciebie poskręcanymi koronami. Czasem złożą barwny pocałunek liściem na Twej twarzy. Czujesz ich dotyk, i nagle! Instynkt łowcy dobrego kadru każe Ci biec dalej.
Z aparatem u szyi zmierzasz w kierunku Zwycięstwa, mijasz skrzyżowanie i biegniesz w stronę światła.
O dziewiętnastej na Jedności Narodowej ma być protest związany z wolnością mediów. Tam już czeka jasnowłosa kobieta pełna dobrych uczuć dla ludzi. Na fotografii widać jej odwagę i słychać głos w obronie ludzkich wartości. Potem przebiegasz aleją Sienkiewicza i nie możesz oprzeć się wrażeniu, że mieszkające tam kamienne maszkarony i mityczne bóstwa patrzą na Ciebie ukradkiem, śledzą każdy Twój krok, każde potknięcie.

Aleja Henryka Sienkiewicza to piękne secesyjne frontony, zdobne w motywy roślinne i zwierzęce. Tu
i ówdzie wkrada się mit, baśń z krasnalami i mały Amor, tu możesz spotkać słupską pisarkę w kolorowych butach. Uważaj, w tej alei miłość krąży nieustannie.
Obiektyw kierujesz w stronę boskich ornamentów, zadaszeń i pozamykanych okien. Spoglądasz na giętkie linie dekoracji, przybliżasz obiekt, łapiesz kadr
i zatrzymujesz w nim czas. Hermes kłania się dumnie i wskazuje na Hekate – piękną, oprószoną wiekiem boginkę – oddaloną od niego, niepokorną. Kamienica boga handlu i opiekunki przemysłu w tym roku skończyła 113 lat, pamiętaj o jej urodzinach. To zacny wiek, zatem 200 lat Hermesie i Hekate!

Wchodzisz w ulicę Anny Łajming, szybkim krokiem zmierzasz do przejścia podziemnego z muralem Otto Freundlicha przy wejściu, niemieckiego malarza i rzeźbiarza urodzonego w Słupsku. W drodze Twój obiektyw dotyka ryzalitu występującego z lica narożnej kamienicy.

Zastanawiałeś się kiedyś Drogi Czytelniku, jakim człowiekiem był twórca owej kamienicy, jaki nosił kapelusz i co jadał na śniadanie? Oczywiście jest to prozaiczne pytanie i mniej użyteczna odpowiedź, ale jakże potrzebna w kontekście poszukiwania zadawnionych dróg. Być może ów twórca nazywał się Kersten. Ty również masz swoje imię, przyzwyczajenia i uwielbiasz życie. Mijasz kolejnych śmiertelników, przyglądasz się im uważnie i często powracasz na Podgrodzie, by w ciszy popatrzeć na motyle uwijające się w zapachu pięknego ukwiecenia. Dalej, na wzniesieniu, w miejscu w którym ongiś osadzony był gród wczesnośredniowieczny stoi kościół św. Ottona. Gmach wyróżnia się strzelistą wieżą, którą próbują przewyższyć drzewa soczyście okraszone jemiołą. Tam spotykasz Sulisławę, nieszczęśliwą norbertańską mniszkę w której zakochał się stary książę Mściwoj. Zaraz, chyba pogubiłam wątki, w klasztorze przy św. Ottonie nie mieszkały norbertanki. Tu zadomowiły się Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Ich ogród pachnie różami i czerwieni się jesienną jarzębiną. Spróbuj wyobrazić sobie stary gród w otoczeniu siedmiu osad współistniejących z nim, rozlewisko Słupi i jej liczne odnogi. To musiał być cudny widok, żałuję, że nie było tam Ciebie z aparatem u szyi. Jest jeszcze kościół św. Jacka współistniejący z Zamkiem Książąt Pomorskich, którego otoczenie z roku na rok subtelnieje, rozrasta się lawendą i przypomina dawny czas. W Internecie możesz zobaczyć panoramę sferyczną ogrodu zamkowego, zdecydowanie odmienną od tradycyjnej fotografii.
W Bałtyckiej Bibliotece Cyfrowej odkryjesz tysiące kart i fotografii starego Słupska, wystarczy „poszperać” w Internecie.

Ogród zamkowy łączy się z ulicą Jagiełły, tam mijasz średniowieczny mur z samotną jarzębiną, idziesz… W Twoją stronę zmierza grupa rowerzystów, jacy oni piękni i energetyczni. Jadą Starzyńskiego, a może Napoleona Bonaparte (ów napis widnieje na muralu), łapiesz kolejny kadr. Stąd już blisko do „Śladów pamięci” przy Teatrze Rondo. Fotografujesz czarno-białe malowidło, które przegląda się w zwierciadle nowoczesnej bryły. Twoja wędrówka nie stawia kropki, przygoda nie kończy się wcale, ulice i podwórka wciąż od nowa odsłaniają przed Tobą nowe wątki. Jeśli wyobrazisz sobie nasze miasto jako dopełnioną całość ustrukturyzowanego zespołu elementów lub nawet lepiej, jak żywe pulsujące życiem ciało, wówczas ulice ożyją, będą wibrować razem z Tobą, wszak są pełne nawoływań, sygnałów, zapachów, rozmów i pośpiechu. Z powodu tej dynamiczności, ulice miasta są ważną częścią architektury, rozległą i niebanalną. Wystarczy pokochać swoje miasto, ot tak, po prostu, przecież żyjemy dla paru chwil, jak w piosence.

Miej się dobrze Drogi Czytelniku.
Danka M. Sroka

Filia „Pomerania” MBP w Słupsku

Autorzy fotografii: Kazimierz Skołysz, Andras Astalosz, Wiktoria Bicimirska, Edward Kasierski, Ryszard Nikitiuk.

Zachęcam do lektury katalogu pt. „Moje piękne miasto Słupsk” wydanej przez Radę Regionalną Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT w Słupsku.

 

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here