Nagła korekta i poważne skutki. Kobylnica z kilkumilionową luką w budżecie

0
286
Fot. Wojciech Nowak

Dla Kobylnicy ten rok miał być czasem stabilizacji i spokojnego porządkowania finansów. Zamiast tego Gmina stanęła przed koniecznością nagłego zahamowania wydatków i rewizji niemal wszystkich planów.

W trakcie trwającego roku budżetowego (2026) Gmina została poinformowana o znaczącym obniżeniu dochodów z PIT, CIT oraz subwencji ogólnej. Łącznie to ponad 8,1 mln zł mniej, niż zakładano jeszcze na początku 2026 roku. Problem w tym, że decyzja zapadła
już po uchwaleniu budżetu, podpisaniu umów i rozpoczęciu niektórych inwestycji.

W praktyce oznacza to jedno: zamiast koncentrować się na rozwoju, samorząd musi
dziś szukać oszczędności i próbować utrzymać finansową równowagę.

Budżet został przygotowany w oparciu o dane Ministerstwa Finansów z 14 października 2025 roku, potwierdzone ponownie 30 stycznia 2026 roku. Na tej podstawie zaplanowano wydatki i uruchomiono inwestycje. Tymczasem pismo z 16 marca przyniosło radykalną zmianę – ubytek 8 117 881 zł, czyli około 7 proc. dochodów bieżących i niemal 11 proc. wcześniej potwierdzonych wpływów.

Dla władz Gminy to nie tylko problem finansowy, ale sytuacja, która podważa elementarne zasady funkcjonowania samorządu.

Skutki są bardzo konkretne. Nie mamy jednej dużej inwestycji, którą można po prostu wykreślić z planu i w ten sposób odzyskać ponad osiem milionów złotych.
Trwają już budowy, podpisaliśmy umowy, zaciągnęliśmy zobowiązania. To oznacza,
że będziemy musieli szukać oszczędności w wielu miejscach jednocześnie – ograniczać wydatki bieżące, rezygnować z części mniejszych przedsięwzięć, odkładać remonty, zmniejszać środki na drogi, oświetlenie czy działania społeczne i kulturalne.
W praktyce pod znakiem zapytania stają inwestycje, które jeszcze niedawno
były dla nas czymś oczywistym, elementem normalnego rozwoju gminy, a nie żadnym luksusem
– mówi Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Gmina wciąż spłaca wysokie zadłużenie.
Jeszcze niedawno udawało się je stopniowo zmniejszać.

To jest tym bardziej dotkliwe, że wciąż dźwigamy ciężar zadłużenia. W 2024 roku przejęliśmy dług przekraczający 104 miliony złotych. Udało się go zmniejszyć
do około 97 milionów i ten rok miał być kolejnym krokiem w stronę stabilizacji.
Dziś wiemy, że ten plan się załamuje. Zadłużenie najpewniej nie wzrośnie,
ale też nie spadnie. Innymi słowy – będziemy walczyć już nie o poprawę sytuacji,
tylko o utrzymanie równowagi –
dodaje burmistrz.

Na to wszystko nakładają się skutki wcześniejszej decyzji o zmianie granic samorządu. Część Bolesławic została włączona do Słupska, ale zobowiązania finansowe pozostały
po stronie Kobylnicy.

Zostały nam kredyty do spłacenia za Bolesławice, które nie są już nasze. Nasze pieniądze zostały zainwestowane w inny samorząd, bo tych środków już nie mamy. Będziemy wnioskować do ministerstwa o rekompensatę za nakłady poniesione na infrastrukturę
w Bolesławicach
– mówi Janusz Kaszowski, przewodniczący Rady Miejskiej
w Kobylnicy
.

Fot. Wojciech Nowak

Rozmowy ze Słupskiem na razie nie przynoszą przełomu. Miasto zaproponowało rekompensatę w wysokości 3,5 mln zł rozłożoną na pięć lat, czyli 700 tys. zł rocznie.
W ocenie władz gminy to propozycja dalece niewystarczająca – zarówno w kontekście poniesionych nakładów, jak i obecnych strat.

Kobylnica nie jest jedyna

Co istotne, Kobylnica nie jest odosobnionym przypadkiem. Gmina Ustka ma stracić
z podatku dochodowego ponad 2,2 mln zł, a Nowa Wieś Lęborska – ponad milion złotych.
To pokazuje, że problem ma szerszy charakter i dotyka kilku samorządów w regionie.

W Ustce sprawa ma dodatkowy wymiar – trwa walka o odzyskanie terenów Przewłoki. Kończą się konsultacje społeczne, a wniosek ma trafić do wojewody w najbliższych dniach. Wójt Rafał Konon zapowiada, że Gmina się nie poddaje.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają ostatnie sygnały ze Słupska. Przewodniczący Rady Miejskiej poinformował o powołaniu stowarzyszenia „MiastoOdNowa”, którego celem ma być doprowadzenie do „zgodnego połączenia” Słupska z gminami Kobylnica i Redzikowo.
W Kobylnicy takie deklaracje budzą poważne wątpliwości.

Trudno dziś mówić o jakimkolwiek zgodnym połączeniu, bo mieszkańcy już wyrazili swoje zdanie i to jest najważniejsze. W konsultacjach jasno powiedzieli, że nie chcą być mieszkańcami Słupska. Zanim zacznie się mówić o czymś wspólnym, trzeba rozmawiać
i słuchać mieszkańców
– podkreśla burmistrz Anna Gliniecka-Woś.

I dodaje:

Z niepokojem czekamy na to, co może wydarzyć się pod koniec roku.
Obawiamy się, że Słupsk może ponownie złożyć wniosek o rozszerzenie swoich granic
o tereny, których nie otrzymał w ostatniej decyzji rządu.

Władze Kobylnicy zapowiadają złożenie pisma do Ministerstwa Finansów i podjęcie działań w celu wyjaśnienia sytuacji oraz uzyskania rekompensat za umniejszone podatki.
Ale już dziś widać, że problem wykracza poza jedną decyzję i jedną gminę.

Bo jeśli dochody potwierdzone przez państwo mogą zostać w trakcie roku nagle obniżone
o miliony złotych, to trudno mówić o stabilnym systemie finansów samorządowych.
A bez tej stabilności samorząd nie planuje rozwoju – tylko reaguje na kryzysy. I to jest dziś najpoważniejsza konsekwencja tej sytuacji.

Fot. Wojciech Nowak

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here