Spacer po Słupsku

0
68
- reklama -

Przestrzeń tworzy człowiek, nadaje jej charakter, nasyca emocjami i energią. Powoduje, że miasto staje się barwne, ukwiecone lub zabetonowane. To, że architektura odgrywa ważną rolę w życiu człowieka, wie każdy z nas. Istotny jest w tym wszystkim komfort urbanistyczny, koncentrujący się na jakości życia w mieście. Zatem, do parku chadzamy w konkretnym celu, mijamy place i zaludnione aleje, a potem przechadzamy się spokojnym rytmem pośród zieleni. Niewątpliwie pogodę ducha zapewniają zieleńce, drzewa i ukwiecone place. W miejscach przyjaznych do życia słychać śpiew ptaków, kaczki baraszkują w rzece, deszczówka wsiąka w ziemię, chodniki łączą ludzi, a budynki są jasne i lekkie. Nowocześni urbaniści czy architekci pracują nad zmianą architektury miast, w których każdy pozostawiony przez deweloperów skrawek ziemi, wykorzystuje się pod nasadzenia, kwietne łąki, kliny zieleni czy parkowe ścieżki meandrujące między budynkami.

Jak dopasować przestrzeń do współczesnych potrzeb mieszkańców? Odpowiedzi mogą być zróżnicowane, niemniej powstawanie nowych przestrzeni społecznych odpowiadających na potrzeby rozmaitych środowisk jest permanentnym procesem. Pomimo faktu, że historia Słupska wiąże się z licznymi najazdami, wiele pięknych zabytków pozostało dla naszego pokolenia. Plany Słupska zaprojektowane w przeszłości mogą dobrze funkcjonować w obecnym czasie, poprzemysłowym, postmodernistycznym, stechnicyzowanym. Prócz tego, niektóre wybrane charakterystyczne detale – składniki układów przestrzennych – mogą być stosowane w nowych kompozycjach urbanistycznych. Nie pozbywiajmy się przeszłości, ulepszajmy ją, łączmy z dzisiaj.

     Słupsk korzysta z secesyjnych kamienic, gotyckich bram czy postmodernistycznych budowli. Zamek Książąt Pomorskich, były kościół św. Mikołaja, kościół Mariacki, kilka kamieniczek na Starym Rynku i Baszta Czarownic – to przenikające się z blokami z lat 60. XX wieku – gmachy posiadające przedwojenną historię. Po przejściu szlakiem historycznej pamięci nasyconym postmodernistycznym stylem zmierzamy do czasów transformacji i łączymy się ze stylem nowoczesnych inwestycji budowlanych, których przykładem są Bulwary nad Słupią. Natomiast przykładem zachowania postmodernizmu może być budowla Kina „Milenium”, która obecnie spełnia rolę przestrzeni handlowej. Może nie jest to zbyt ciekawy przykład, ale istotą w tym przypadku jest pozostawienie budowli. Stary Rynek czeka na renowację, póki co jest łysy i zszarzały, brakuje w nim ducha, starej fontanny i zmyślnych ławeczek. Starówkę zdominowały bloki z pastelowymi balkonami, zespolone z monumentalnym gmachem gotyckiego kościoła Mariackiego. Niektóre z tych blokowych frontonów udają renesans. Wiele takich budowlanych pamiątek inwestycyjnych pozostało po „przeinwestowanym” okresie PRL-u i milenijnych marzeniach o wielkości. Skala tychże oczywiście nie onieśmiela.

     Gdzieś kiedyś usłyszałam, że nasze miasto jest przedziwnym laboratorium, niemniej nie odbiega ono od miast z ziem zachodnich i północnych, niegdyś nazywanych Ziemiami Odzyskanymi. Uważam, że przestrzeń Słupska wciąż jest przestrzenią naturalną, obyśmy tylko jej nie zepsuli dziwacznymi inwestycjami.

Znowu Razem

Nie jestem architektką ani urbanistką, niemniej uwielbiam przyglądać się detalom miejskim. Do czego zmierzam, otóż w ubiegłym roku Naczelna Organizacja Techniczna zorganizowała konkurs fotograficzny dla seniorów pn. „Znowu razem”. Konkurs polegał na sfotografowaniu Słupska w trzech ujęciach: Słupsk mało znany, Wydarzenia i Słupszczanie. Fotografie, które napłynęły w ramach konkursu do organizatorów, były zróżnicowane i w istocie pokazujące miasto mniej znane, ludzi ubarwiających przestrzenie miejskie i współczesne wydarzenia m.in.: protest w obronie mediów, spotkanie w Teatrze Rondo w ramach promocji książki Jolanty Nitkowskiej-Węglarz, zgromadzenie publiczne w obronie niezależności sądownictwa w Polsce. Takie mamy czasy, a fotografie nie kłamią, choć odbiorca patrzy na płaski zastygły w czasie obraz. Oczywiście nikt nie ma wątpliwości, że patrzy na fotografię, a nie przez okno, mimo tego bardzo łatwo odnajduje zależności znane ze świata rzeczywistego. Tym bardziej, że znamy nasz Słupsk. Efektem konkursu fotograficznego był album pt. „Moje piękne miasto Słupsk”, w którym znalazły się nagrodzone i wyróżnione prace. Ciekawym i nowym zjawiskiem artystycznym w Słupsku są zdobione muralami ściany budynków. Słupskie murale są ilustrowaną opowieścią o Słupsku. Mural – podpowiada wszędobylski Internet – jest niczym innym, jak malaturą, a owa stanowi część ornamentyki architektonicznej. A skoro o ornamentyce mowa, w albumie znalazły się prace dotyczące detali architektonicznych, szczególnie je ukochał Kazimierz Skołych. Fotograf zaprzyjaźnia nas z Hermesem – bogiem handlu, który spogląda na przechodniów z dachu kamienicy przy alei Henryka Sienkiewicza 19. Ta magiczna aleja kryje wiele kamienicznych rzeźb, boskich ornamentów, twarzy, motywów zwierzęcych i roślinnych, znaków i znaczeń. Tu i ówdzie wkrada się mit, baśń z krasnalami i mały Amor, tu można spotkać słupską pisarkę w kolorowych butach. Obok Hermesa stoi Hekate – opiekunka przemysłu, boginka oprószona czasem, piękna i nieposkromiona. Kamienica nr 19 należała ongiś do Izby Przemysłowo-Handlowej, zbudowano ją w 1911 roku według projektu Kersten’a z Gdańska. Kamienica boga handlu i opiekunki przemysłu w tym roku skończy 111 lat, pamiętajmy o jej urodzinach. To zacny wiek, zatem 200 lat Hermesie i Hekate! Dalej, przy ul. Anny Łajming, na frontonie kamienicy czynszowej z 1906 r. – zaprojektowanej i zbudowanej przez architekta, murarza i cieślę Wilhelma Ruth’a – odnajdujemy twarz brodatego mężczyzny, łączącą się, w sposób niezwykle klarowny, z elementami roślinnymi. Na wiek budowli oraz jej autora wskazują inicjały i data widniejące na środkowym ryzalicie – występie z lica w elewacji budynku stanowiącym jego organiczny element. Jest jeszcze jeden ciekawy detal na budynku narożnym, który wybudowano na skrzyżowaniu ulic Hugona Kołłątaja i Marii Konopnickiej. Wizerunek kolejnego brodatego starca, kąpiącego się w spienionym morzu, wywołuje we mnie mieszane emocje. Mężczyzna wygląda na zabiedzonego i bezradnego, na co wskazuje wchłonięta klatka piersiowa i wystające żebra. Być może jest to zmartwiony Neptun, który bez skutku poszukuje w falach morskich zagubionego oszczepu. I wreszcie, rzygacze na kościele Mariackim, owe przyjazne smoki „zionące” wodą podczas deszczu. Jest ich kilka, występują poza lico muru kościelnego, i rzygają deszczówką. Efekt podczas deszczu znakomity, wodospadowy. Takich fotografii w albumie odnajdziemy więcej, są o tyle ciekawe, że wypatrzone i sfotografowane przez pasjonatów fotografii, miłośników Słupska, obserwatorów świata rzeczywistego.

Główną sprawczynią konkursu, i całego projektu dedykowanego seniorom, była Krystyna Popiel, wiceprezeska Naczelnej Organizacji Technicznej. Kobieta przedsiębiorcza i pełna dobrych emocji, zawsze uśmiechnięta i gotowa wesprzeć cały świat. 

Zakończenie

Nasza wędrówka nie stawia kropki, przygoda nie kończy się wcale, ulice i podwórka wciąż od nowa odsłaniają przed nami nowe wątki. Jeśli wyobrazimy sobie nasze miasto jako dopełnioną całość ustrukturyzowanego zespołu elementów lub nawet lepiej, jak żywe pulsujące życiem ciało, wówczas ulice ożyją, będą wibrować razem z nami, wszak są pełne nawoływań, sygnałów, zapachów, rozmów i pośpiechu. Z powodu tej dynamiczności, ulice miasta są ważną częścią architektury, rozległą i niebanalną. Wystarczy pokochać miasto, ot tak, po prostu, przecież żyjemy dla paru chwil, jak w piosence.

     Miej się dobrze, Drogi Czytelniku.

Danuta Maria Sroka

Starszy kustosz MBP w Słupsku

Pracownia Regionalna

d.sroka@mbp.slupsk.pl

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here