Odpowiedź po terminie. Krzyż zostaje, bo zdążył stać się historią

0
138
Grafika użyta do artykułu została wygenerowana za pomocą SI.

Cztery strony uzasadnienia, Konstytucja, trzy polskie orzeczenia, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i argument o ochronie zabytkowego wnętrza. Słupski ratusz bardzo starannie wyjaśnił Kościołowi Ludzi Słońca, dlaczego jego symbol nie może zawisnąć w sali obrad Rady Miejskiej obok krzyża. Mniej starannie potraktował termin, w którym należało tę odpowiedź doręczyć. Pismo podpisano 7 sierpnia. Urząd wysłał je 3 września.

Do tej historii wracamy po publikacji tekstu „Ile religii zmieści się w sali sesyjnej?”.( Ile religii zmieści się w sali sesyjnej? | Tramwaj Słupski )

Wtedy odpowiedzi ratusza jeszcze nie było. Przynajmniej tam, gdzie zgodnie z przepisami być powinna – u wnioskodawcy.
Kościół Ludzi Słońca złożył wniosek 11 lipca. 7 sierpnia o godz. 11:48 sekretarz miasta Tomasz Czuczak, z upoważnienia prezydenta, podpisał odpowiedź. Wynika to zarówno
z daty dokumentu, jak i danych podpisu elektronicznego. Problem zaczyna się później.
19 sierpnia, nie mając żadnej odpowiedzi, Kościół złożył do Rady Miejskiej skargę
na niezałatwienie wniosku. Ratusz miał więc już nie tylko gotowe pismo, ale również bardzo czytelny sygnał: adresat go nie otrzymał.
Mimo to odpowiedź została wysłana dopiero 3 września. Z potwierdzenia e-Doręczeń wynika, że urząd nadał ją o godz. 11:52. Od podpisania do wysłania minęło 27 dni.

Przepis jest. Gorzej z jego zastosowaniem

Ta zwłoka szczególnie źle wygląda w zestawieniu z podstawą prawną, którą sam Urząd umieścił na początku odpowiedzi.

Ratusz powołuje się m.in. na art. 244 Kodeksu postępowania administracyjnego.
Ten sam artykuł mówi, że o sposobie załatwienia wniosku należy równocześnie zawiadomić wnioskodawcę. Jeżeli natomiast wniosku nie można załatwić w przewidzianym terminie,
art. 245 nakazuje poinformować wnioskodawcę o podjętych czynnościach i przewidywanym terminie jego załatwienia. KPA daje również wnioskodawcy prawo do skargi w przypadku niezałatwienia wniosku w terminie.
Samo podpisanie odpowiedzi nie zawiadamia przecież adresata o jej treści.

Dlaczego więc dokument gotowy 7 sierpnia wysłano dopiero 3 września? Dlaczego po otrzymaniu 19 sierpnia skargi na brak odpowiedzi urząd nie wyjaśnił sytuacji i nie przesłał jej niezwłocznie? I wreszcie – ile podobnych odpowiedzi, przygotowanych w urzędzie, ale niedoręczonych w terminie, otrzymują mieszkańcy, stowarzyszenia czy inne organizacje?

(Redakcja rozważała skierowanie tych pytań do słupskiego ratusza. Zrezygnowaliśmy. Skoro wysłanie gotowej odpowiedzi zajęło urzędowi 27 dni, obawiamy się, że oczekiwanie na wyjaśnienie przyczyn tej zwłoki mogłoby potrwać podobnie długo. Tym razem
nie chcemy tyle czekać. Zwłaszcza, że sama odpowiedź zasługuje na uwagę.)

Jedna religia już zdążyła wejść

Co zatem czytamy w odpowiedzi? Ratusz nie kwestionuje, że Kościół Ludzi Słońca jest legalnie działającym związkiem wyznaniowym. Wyjaśnia jednak, że taki status nie daje prawa do żądania umieszczenia jego symbolu w budynku administracji publicznej.
I gdyby w sali 211 nie było żadnego symbolu religijnego, właściwie na tym można byłoby zakończyć dyskusję. Tyle, że jest tam krzyż.
Dlatego właściwe pytanie nie brzmi: czy każdy związek wyznaniowy może zażądać kawałka ściany w ratuszu? Brzmi: dlaczego symbol jednej religii może być w tej sali stale obecny, podczas gdy symbole innych mają pozostać za drzwiami?

Miasto znajduje odpowiedź w historii.

Krzyż zawieszono w 1991 roku z inicjatywy ówczesnych radnych. Ratusz przekonuje,
że miał on wtedy znaczenie nie tylko religijne, ale był również znakiem „wartości uniwersalnych”, tradycji narodowej i sprzeciwu wobec komunizmu. Po ponad trzydziestu latach – czytamy – stał się elementem „historycznie ukształtowanego wystroju” sali.
To bardzo wygodna konstrukcja.
Krzyż pozostaje symbolem religijnym – tego ratusz nie kwestionuje – ale, zdaniem urzędników, upływ czasu nadaje mu dodatkową funkcję, która pozwala traktować
go inaczej niż symbol innego Kościoła.

W praktyce powstaje więc osobliwa zasada: nowych symboli religijnych
nie wpuszczamy, ale ten, który już wisi, zostaje, ponieważ wisi wystarczająco długo.

A co na to konserwator?

W uzasadnieniu pojawia się jeszcze jeden argument. Sala 211 i budynek ratusza mają charakter zabytkowy, dlatego – według urzędu – ingerencje w jej wystrój powinny odbywać się z poszanowaniem wartości historycznych oraz wymagań ochrony konserwatorskiej.
Ale przecież krzyż zawieszono tam dopiero w 1991 roku.
Z odpowiedzi nie wynika, aby ratusz dysponował stanowiskiem konserwatora zabytków stwierdzającym, że właśnie ten krzyż jest chronionym elementem historycznego wystroju. Nie dowiadujemy się również, czy konserwatora w ogóle pytano o możliwość umieszczenia drugiego symbolu.
Zabytkowe wnętrze nie zamienia automatycznie każdego przedmiotu, który znajdzie
się w nim odpowiednio długo, w zabytek. Ustawa o ochronie zabytków wiąże status zabytku
z wartością historyczną, artystyczną lub naukową i znaczeniem jego zachowania
dla interesu społecznego.
Gdyby wystarczał sam upływ czasu i obecność w zabytkowej sali, należałoby zacząć ustalać wiek stołu, krzeseł, mikrofonów i pozostałego wyposażenia.

Oczywiście można argumentować, że krzyż przez ponad trzy dekady stał się częścią historii tego miejsca. Ale czym innym jest historyczne znaczenie przedmiotu, a czym innym powoływanie się na „wymagania ochrony konserwatorskiej” jako argument przemawiający przeciwko umieszczeniu obok niego innego symbolu.
Tego związku ratusz w swoim piśmie nie wykazuje.

Sądy pozwalały krzyżom zostać

Urząd przywołuje również kilka orzeczeń sądowych. Warto jednak zobaczyć, czego naprawdę dotyczyły.
Sąd Najwyższy w sprawie III SW 124/10 rozpatrywał protest dotyczący krzyża pozostawionego w lokalu wyborczym urządzonym w szkole. Uznał, że sama jego obecność nie może być traktowana jako dyskryminacja innych wyznań.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 1998 roku dotyczył żądania usunięcia krzyża z sali obrad Rady Miejskiej. Podobny był przedmiot warszawskiej sprawy dotyczącej krzyża w sali plenarnej Sejmu – powodowie wystąpili o ochronę dóbr osobistych w związku z jego obecnością.
Również słynna sprawa Lautsi przeciwko Włochom dotyczyła obecności krucyfiksów
w klasach szkół publicznych. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał między innymi,
że krucyfiks jest symbolem pasywnym i sama jego obecność nie oznacza indoktrynacji.
Ratusz ma więc podstawy, by twierdzić, że sama obecność krzyża w przestrzeni publicznej nie musi oznaczać naruszenia wolności religijnej ani dyskryminacji.

Tyle że Kościół Ludzi Słońca nie wystąpił o zdjęcie krzyża. Poprosił o powieszenie obok niego własnego symbolu. I żadne z przywołanych przez urząd orzeczeń nie rozstrzyga wprost takiej sytuacji.

Neutralność, ale od pewnego momentu

Najciekawsze zdanie pojawia się pod koniec odpowiedzi. Miasto zapewnia, że obowiązuje „jednolita zasada powstrzymywania się” od umieszczania w urzędzie nowych symboli religijnych
i światopoglądowych. Ma ona dotyczyć wszystkich kościołów, związków wyznaniowych
i światopoglądów jednakowo.
Formalnie brzmi to równo. Jednak równość zaczyna obowiązywać w chwili, w której symbol jednej religii już znajduje się na ścianie.
Nie przesądzamy, że miasto ma obowiązek powiesić obok krzyża symbol Kościoła Ludzi Słońca.
Z przywołanych przepisów i orzeczeń taki obowiązek wprost nie wynika. Nie wynika z nich jednak również prosta odpowiedź na pytanie postawione przez wnioskodawcę.
Ratusz wybrał własną: krzyż zostaje jako część historii, nowych symboli nie będzie.
Można z tym stanowiskiem dyskutować. Trudniej dyskutować z czymś znacznie prostszym.
Urząd, który w czterostronicowej odpowiedzi przywołuje przepisy prawa, powinien szczególnie pilnować tych, które określają jego własne obowiązki wobec obywatela.
Praworządność nie zaczyna się od czterech stron uzasadnienia, Konstytucji i orzecznictwa.
Czasem zaczyna się po prostu od wysłania odpowiedzi na czas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here