Hulajnogi, wypadki i urzędnicze wymówki

0
514

Najpierw były symbolem ekologicznej rewolucji. Miały ograniczać ruch samochodowy, ułatwiać przemieszczanie się i czynić miasta bardziej przyjaznymi. Dziś hulajnogi elektryczne coraz częściej kojarzą się z wypadkami, niebezpieczną jazdą i pojazdami porzuconymi na chodnikach. W Słupsku problem jest jednak znacznie głębszy. Pieszy, choć stanowi podstawę miejskiego życia, coraz częściej musi ustępować miejsca innym. Samochodom, rowerom, hulajnogom, a nawet przeszkodom pozostawionym na jego drodze. Warto więc zapytać władze Słupska i radnych, czy w miejskiej polityce transportowej nie zagubiono przypadkiem najważniejszego uczestnika ruchu.

Ekologiczna obietnica bez odpowiedzialności

Hulajnogi elektryczne miały być wygodną alternatywą dla samochodów, szczególnie
na krótkich dystansach. Trudno kwestionować sens takiego rozwiązania. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy wygoda jednych odbywa się kosztem bezpieczeństwa innych.
Na słupskich chodnikach pojawiają się pojazdy współdzielone pozostawiane
w przypadkowych miejscach. Niekiedy przewrócone, ustawione w poprzek chodnika
albo blokujące przejście.
Dla sprawnego człowieka taka przeszkoda oznacza kilka dodatkowych kroków. Dla osoby niewidomej – ryzyko zderzenia z przedmiotem, którego nie może wcześniej dostrzec.
Dla osoby słabowidzącej – kolejną nieprzewidywalną barierę. Dla człowieka poruszającego się na wózku – przeszkodę, której samodzielne ominięcie może okazać się niemożliwe. Podobny problem dotyczy osób poruszających się o kulach czy rodziców prowadzących dziecięce wózki.

Dostępność nie kończy się na wybudowaniu podjazdu czy obniżeniu krawężnika. Oznacza możliwość bezpiecznego i samodzielnego pokonania całej drogi.

Hulajnoga porzucona na chodniku nie jest więc wyłącznie problemem estetycznym.
Może stać się przeszkodą odbierającą komuś możliwość samodzielnego dotarcia do sklepu, lekarza czy urzędu. Trudno pogodzić taką sytuację z deklaracjami o mieście dostępnym
dla wszystkich.

Dwanaście wypadków. Problem potwierdzają statystyki

Dane przekazane „Tramwajowi Słupskiemu” przez Komendę Miejską Policji w Słupsku pokazują, że zagrożenia związane z hulajnogami elektrycznymi nie są wyłącznie kwestią subiektywnych odczuć.
W całym 2025 roku policjanci odnotowali 19 zdarzeń drogowych z udziałem tych pojazdów, w tym siedem wypadków. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku zarejestrowano już 22 zdarzenia, z czego 12 stanowiły wypadki. Oznacza to wzrost liczby wypadków
o ponad 71 procent w porównaniu z całym poprzednim rokiem.

W 2025 roku policjanci przeprowadzili 389 kontroli, nałożyli 90 mandatów,
a w 22 przypadkach sporządzili dokumentację do wniosków o ukaranie przez sąd.
Do końca września 2026 roku przeprowadzono 267 kontroli, wystawiono 74 mandaty,
a dokumentację do sądu przygotowano już w 35 przypadkach.

Statystyki nie wskazują, kto ponosił winę za poszczególne zdarzenia, ani nie pozwalają ocenić ryzyka w przeliczeniu na liczbę użytkowników. Nie sposób jednak ich zlekceważyć.
W lipcu w słupskim Parku Kultury i Wypoczynku trzynastolatek jadący hulajnogą elektryczną zderzył się z czteroletnim dzieckiem, które doznało poważnego urazu nogi.
Ten wypadek pokazał, jak dotkliwe mogą być konsekwencje niebezpiecznej jazdy w miejscu przeznaczonym do spacerów i rekreacji.

Pieszy ma w Słupsku pod górę

Hulajnogi nie są jedynym problemem pieszych. Samochody zaparkowane zbyt blisko przejść ograniczają widoczność. Rozbudowa tras rowerowych, choć potrzebna, nie powinna prowadzić do marginalizowania ruchu pieszego. W miejscach przecinania się dróg rowerowych i ciągów pieszych nie zawsze zastosowano rozwiązania zapewniające odpowiednią czytelność i bezpieczeństwo. Zimą powraca problem śliskich, nieodśnieżonych chodników.

Dobrym przykładem nieporozumień dotyczących pierwszeństwa jest ulica Wojska Polskiego. Sami urzędnicy przypominają, że czerwona nawierzchnia nie oznacza automatycznie drogi rowerowej. Na odcinkach objętych strefą zamieszkania pieszy ma prawo korzystać z całej szerokości drogi i pierwszeństwa przed pojazdami, a dopuszczalna prędkość wynosi
tam 20 km/h. Dotyczy to również rowerzystów i użytkowników hulajnóg.
Wygląd nawierzchni nie może być ważniejszy od obowiązujących przepisów.

Każda z tych spraw ma własne uwarunkowania, lecz razem tworzą obraz miasta, w którym pieszy zbyt często musi dostosowywać się do potrzeb pozostałych uczestników ruchu.
A przecież właśnie piesi stanowią o życiu miasta. Korzystają ze sklepów, kawiarni, instytucji kultury, parków i miejskich placów. Bez nich przestrzeń publiczna traci swoją społeczną
i gospodarczą funkcję. Miasto nie żyje dzięki samemu przemieszczaniu się pojazdów.
Żyje dzięki obecności ludzi. Bezpieczeństwo pieszych powinno być zatem jednym
z podstawowych założeń miejskiej polityki transportowej, a nie kwestią rozpatrywaną dopiero po zaspokojeniu potrzeb pozostałych użytkowników przestrzeni.

Najłatwiej powiedzieć, że się nie da

Problem bezpieczeństwa na parkowych alejkach powrócił w zapytaniu radnej Jolanty Karskiej z 30 września 2026 roku, opublikowanym w słupskim BIP.

Radna, powołując się na sygnały mieszkańców osiedla Zachód i własne obserwacje w Parku im. Ewy i Staszka Szarków, opisała sytuacje, w których piesi, chcąc uniknąć zderzenia
z rozpędzonym rowerem lub hulajnogą, musieli schodzić z alejek na trawnik. Zaproponowała rozważenie ograniczeń ruchu jednośladów oraz rozdzielenie ciągów pieszych i rowerowych.
W odpowiedzi wiceprezydent Marta Makuch wskazała na niedoskonałości przepisów, trudności w ich egzekwowaniu i ogólnopolski charakter problemu.
Urząd nie zarekomendował całkowitych zakazów, zapowiadając dalsze zwracanie uwagi
na niebezpieczne zachowania.

Wcześniej o bezpieczeństwo użytkowników Parku Kultury i Wypoczynku zapytaliśmy również urząd. Z odpowiedzi rzeczniczki Moniki Rapacewicz wynika, że obowiązujący tam regulamin nakazuje użytkownikom hulajnóg ograniczenie prędkości do tempa poruszania się pieszego. Mimo to w lipcu właśnie w tym parku doszło do wypadku, w którym czteroletnie dziecko zostało poważnie ranne.
Urząd poinformował, że SOSiR, Zarząd Infrastruktury Miejskiej i sam magistrat
nie odnotowały zgłoszeń dotyczących sposobu jazdy hulajnogami w Parku Kultury
i Wypoczynku. Straż Miejska zarejestrowała natomiast w 2026 roku pięć zgłoszeń związanych z hulajnogami, w tym dwa dotyczące nadmiernej prędkości.
Nie wskazano, czy którekolwiek z nich odnosiło się do tego parku.
Sprawą zajmował się również miejski Zespół ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Uznał, że naruszenia przepisów wynikają z zachowania użytkowników, a nie z organizacji ruchu, i nie zarekomendował wprowadzenia zakazu jazdy hulajnogami po Parku Kultury
i Wypoczynku.

„Brak takich postaw nie zostanie naprawiony przez znak zakazu” – napisała Monika Rapacewicz, odnosząc się do konieczności przestrzegania przepisów i szacunku wobec innych użytkowników przestrzeni publicznej.

Trudno odmówić temu stwierdzeniu racji. Jednak samo wskazanie na nieodpowiedzialność kierujących nie wystarczy. Skoro przepisy już obowiązują, a mimo to dochodzi
do niebezpiecznych zdarzeń, jakie działania mają zapewnić ich przestrzeganie?
Warto również wiedzieć, na jakiej podstawie miejski zespół ocenił organizację ruchu
i czy rozpatrywał rozwiązania inne niż całkowity zakaz.
Tymczasem Słupsk przeznaczył blisko 920 tysięcy złotych na nowe oznakowanie poziome, które ma przypominać o ograniczeniach prędkości i zasadach pierwszeństwa. Zarząd Infrastruktury Miejskiej informuje również o remontach przejść dla pieszych
i montażu dodatkowego oświetlenia. Trudno więc zarzucać władzom całkowitą bezczynność. Pozostaje jednak pytanie, czy kolejne oznaczenia na jezdniach i chodnikach odpowiadają również na zagrożenia związane z hulajnogami i czy miasto bada skuteczność podejmowanych działań.
Komendant Straży Miejskiej w Słupsku Paweł Dyjas określa hulajnogi mianem największej zmory służb porządkowych. Skoro zagrożenia dostrzegają zarówno mieszkańcy,
jak i służby, trudno uznać samo przypominanie o przepisach za wystarczającą odpowiedź.
Nie chodzi o mnożenie zakazów, lecz o szukanie skutecznych rozwiązań. W parkach można przeanalizować miejsca, w których najczęściej dochodzi do konfliktów między pieszymi
a użytkownikami jednośladów. Na chodnikach – zasady parkowania hulajnóg współdzielonych i odpowiedzialność operatorów za pojazdy utrudniające przejście.
Przy przygotowywaniu takich rozwiązań nie powinno zabraknąć przedstawicieli osób
z niepełnosprawnościami.
Nie każda propozycja okaże się możliwa do wdrożenia. Nie każda przyniesie oczekiwany rezultat. Samorząd nie musi mieć gotowej odpowiedzi na każdy problem. Powinien jednak potrafić wykazać, że rzeczywiście jej szuka.
Jeżeli urząd prowadzi dalsze analizy lub przygotowuje konkretne rozwiązania, mieszkańcy powinni poznać ich zakres i wyniki. Jeżeli nie – warto wyjaśnić, dlaczego
na dotychczasowych działaniach poprzestano.

Rodzice też muszą znać swoje obowiązki

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa również na użytkownikach hulajnóg,
a w przypadku dzieci – na ich rodzicach i opiekunach.
Od 3 marca 2026 roku obowiązują zaostrzone zasady dotyczące wieku kierujących hulajnogami elektrycznymi. Dziecko, które nie ukończyło 13 lat, nie może kierować takim pojazdem na drodze. Wyjątek dotyczy strefy zamieszkania, gdzie może jeździć wyłącznie pod opieką osoby dorosłej. Młodzież w wieku od 13 do 17 lat musi posiadać odpowiednie uprawnienia, np. kartę rowerową.
Od 3 czerwca 2026 roku osoby poniżej 16. roku życia mają również obowiązek używania kasków ochronnych podczas jazdy na hulajnogach elektrycznych, rowerach i urządzeniach transportu osobistego.
Lekceważenie przepisów może oznaczać konsekwencje prawne. Za dopuszczenie dziecka
do kierowania pojazdem bez wymaganych uprawnień opiekun może zostać ukarany.
W określonych okolicznościach sprawa nieletniego może trafić do sądu rodzinnego, który – jeśli istnieją ustawowe podstawy – może zastosować środki wychowawcze, w tym nadzór kuratora. Nie jest to jednak automatyczna konsekwencja jazdy bez kasku.
Przede wszystkim chodzi jednak o zdrowie i życie dzieci. Hulajnoga elektryczna nie jest zabawką. Chwila nieuwagi może skończyć się poważnym urazem kierującego
albo przypadkowego przechodnia.

Miasto nie może czekać na kolejny wypadek

Od władz Słupska i Rady Miejskiej nie należy oczekiwać gwarancji wyeliminowania każdego zagrożenia. Można natomiast oczekiwać konkretnych decyzji i oceny ich skuteczności.

Radni mogą domagać się dokumentów, analiz i harmonogramów. Urząd powinien wyjaśnić, jakie działania podjęto po wcześniejszych sygnałach dotyczących Parku Kultury
i Wypoczynku oraz co zamierza zrobić w odpowiedzi na kolejne zgłoszenia mieszkańców. Powinien również przedstawić zasady współpracy z operatorami hulajnóg współdzielonych
i wskazać, kto odpowiada za usuwanie pojazdów utrudniających przejście.
Nie potrzeba kolejnego wypadku, aby uznać te pytania za zasadne.

Prawdziwym sprawdzianem nowoczesności miasta nie jest liczba dostępnych hulajnóg ani kilometrów tras rowerowych. Jest nim również to, czy osoba niewidoma może samodzielnie przejść chodnikiem, rodzic bez przeszkód przeprowadzić dziecięcy wózek, a senior spokojnie spacerować po parku.

Zanim więc zaczniemy mówić o mieście przyszłości, warto zadbać o to, żeby można było po nim bezpiecznie chodzić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here