Za krytykę schroniska przed sąd? Cztery oskarżenia i pytanie o SLAPP

0
847

Cztery osoby oskarżone o zniesławienie, dwa postępowania karne i 80 tysięcy złotych żądanych nawiązek. Po jednej stronie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce, po drugiej radna miejska, były pracownik schroniska,
była wolontariuszka oraz kobieta, która publicznie opowiadała o trudnościach związanych z adopcją psa. Wszystkie te osoby zabierały głos w sprawie funkcjonowania słupskiego schroniska. Czy organizacja korzysta wyłącznie
z prawa do ochrony reputacji, czy zastosowane środki prawne mogą wywoływać efekt mrożący, charakterystyczny dla mechanizmu SLAPP? Podejrzenia dotyczące nieprawidłowości w placówce nadal bada prokuratura.

Najpierw zarzuty wobec schroniska. Teraz oskarżenia wobec krytyków

W maju 2026 roku na łamach „Tramwaju Słupskiego” opublikowaliśmy artykuł „Dobre schronisko to puste schronisko”. Przedstawiliśmy w nim relacje byłych pracowników, wolontariuszy i osób związanych ze słupskim schroniskiem dla zwierząt. Dotyczyły między innymi sposobu traktowania podopiecznych placówki, trudności adopcyjnych oraz atmosfery panującej wśród personelu. W materiale znalazło się również stanowisko kierownictwa schroniska. Postępowanie dotyczące podejrzeń o nieprawidłowości w placówce nadal prowadzi prokuratura. Według informacji przekazanych redakcji osoby publicznie wypowiadające się na temat schroniska występują w tej sprawie również jako świadkowie.
Tymczasem Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce skierowało przeciwko czterem osobom prywatne akty oskarżenia o zniesławienie. Oskarżonymi są radna Rady Miejskiej
w Słupsku Beata Kątnik, Sylwester – były pracownik schroniska, Ewa – była wolontariuszka, oraz Izabela, która opowiadała między innymi o swoich staraniach o adopcję suczki Brandy.
Sprawy połączono w dwa postępowania sądowe.
Powstała sytuacja wymagająca szczególnej uwagi: prokuratura nadal bada podejrzenia dotyczące funkcjonowania schroniska, podczas gdy osoby publicznie mówiące o zarzutach wobec placówki muszą bronić się przed sądem z inicjatywy organizacji prowadzącej
tę placówkę.

Cztery osoby, dwa postępowania i 80 tysięcy złotych

Pierwsze postępowanie dotyczy Beaty Kątnik i byłego pracownika schroniska. TOZ domaga się od radnej 30 tysięcy złotych nawiązki, a od współoskarżonego 10 tysięcy złotych. Według informacji uzyskanych przez redakcję termin rozprawy wyznaczono na 18 listopada 2026 roku.

Drugie postępowanie obejmuje Ewę, byłą wolontariuszkę, oraz Izabelę. Organizacja żąda od każdej z kobiet po 20 tysięcy złotych. Sprawa jest już po pierwszym posiedzeniu sądowym, a kolejne zaplanowano na 10 listopada.

Łączna wysokość żądanych nawiązek wynosi 80 tysięcy złotych. Nie są to kwoty zasądzone, lecz żądania oskarżyciela prywatnego, których zasadność oceni sąd.

W przypadku obu kobiet dysponujemy aktem oskarżenia z 31 lipca 2026 roku, sporządzonym przez pełnomocniczkę TOZ, adwokat Jagodę Gibes. Dokument dotyczy zarzutu zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania, określonego w art. 212 § 2 Kodeksu karnego. Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Słupsku
pod sygnaturą II K 944/26.
TOZ domaga się również opublikowania przeprosin na koszt oskarżonych w słupskim wydaniu internetowej „Gazety Wyborczej” oraz zwrotu kosztów postępowania.
Najwyższej nawiązki, wynoszącej 30 tysięcy złotych, organizacja żąda od Beaty Kątnik. Radna podejmowała temat schroniska w związku z wykonywaniem mandatu i reagowaniem na informacje przekazywane przez mieszkańców.
Mandat radnego nie zwalnia z odpowiedzialności za wypowiedzi. Jednak możliwość zadawania niewygodnych pytań, krytykowania sposobu realizacji zadań publicznych
i domagania się wyjaśnień należy do istoty samorządowej kontroli. W tym kontekście wysokość żądanej nawiązki zasługuje na szczególną uwagę.

Od publicznej wypowiedzi do sali sądowej

Ewa, była wolontariuszka słupskiego schroniska, opowiadała w rozmowie z „Tramwajem Słupskim” o zdarzeniach, które – według jej relacji – obserwowała podczas opieki nad zwierzętami. Wskazywała na zachowania jednego z pracowników wobec psów, atmosferę panującą w placówce oraz okoliczności zakończenia współpracy.
Izabela przedstawiła historię swoich starań o adopcję suczki Brandy. Kwestionowała sposób podejmowania decyzji przez schronisko, a także wypowiadała zarzuty dotyczące traktowania zwierząt.
Część przekazywanych informacji wynikała z bezpośrednich doświadczeń rozmówczyń,
inne stanowiły ich oceny, podejrzenia lub relacje uzyskane od osób trzecich.
To istotne rozróżnienie, ponieważ odpowiedzialność za konkretne wypowiedzi wymaga oceny ich treści, źródeł i okoliczności.
TOZ uważa, że publicznie formułowane zarzuty były nieprawdziwe i naruszyły dobre imię organizacji. Rozstrzygnięcie tych kwestii należy do sądu.
Jednak z perspektywy debaty publicznej znaczenie ma również to, jakie konsekwencje może wywołać sam fakt skierowania oskarżeń przeciwko osobom, które zdecydowały
się opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dwie kobiety, różne doświadczenia. Identyczne oskarżenia

W dokumentach dotyczących postępowania przeciwko byłej wolontariuszce i kobiecie,
która bezskutecznie starała się o adopcję psa, uwagę zwraca jeszcze jedna okoliczność.
Obie zostały oskarżone na podstawie identycznie sformułowanego katalogu zarzutów, mimo że podczas rozmowy opublikowanej przez „Tramwaj Słupski” przedstawiały odmienne doświadczenia.
Izabela opowiadała przede wszystkim o próbach adopcji suczki Brandy, decyzjach pracowników schroniska i trudnościach, na jakie napotykała. Ewa, była wolontariuszka, relacjonowała natomiast zdarzenia, których – jak twierdzi – była bezpośrednim świadkiem, w tym zachowania personelu wobec zwierząt, okoliczności zakończenia współpracy oraz podejrzenia dotyczące eutanazji.
Obie wypowiadały się również krytycznie o funkcjonowaniu placówki. Nie oznacza to jednak, że każda wypowiedziała wszystkie słowa przypisane im w oskarżeniach.

Dlaczego dwie osoby, które opowiadały o różnych zdarzeniach, zostały objęte identycznie sformułowanymi oskarżeniami?

To pytanie ma znaczenie nie tylko dla oceny zasadności postępowania, lecz także
dla indywidualizacji odpowiedzialności karnej. Oskarżenie o zniesławienie powinno odnosić się do konkretnych wypowiedzi danej osoby, a nie automatycznie do całej rozmowy,
w której uczestniczyła.
Redakcja dysponuje nagraniem, transkrypcją oraz dokumentacją procesową.
Ich zestawienie pozwala wskazać różnice między wypowiedziami obu rozmówczyń. Ostateczna ocena zarzutów należy do sądu, ale sposób ich sformułowania już dziś rodzi uzasadnione pytania o precyzję oskarżenia.

Radna otrzymała wezwania od TOZ i Urzędu Miasta

Spór prawny dotyczący wypowiedzi Beaty Kątnik rozpoczął się wcześniej.
29 stycznia 2026 roku pełnomocniczka TOZ skierowała do radnej wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych organizacji i opublikowania przeprosin.
Zaledwie cztery dni później podobne pismo wystosowało Miasto Słupsk. Dokument podpisany przez prezydent Krystynę Danilecką-Wojewódzką zawierał żądania usunięcia określonych treści, zaprzestania publikowania wypowiedzi uznanych za naruszające dobre imię Miasta oraz opublikowania przeprosin.
26 lutego kolejne wezwanie, działając w imieniu samorządu, skierowała do radnej zewnętrzna kancelaria prawna.
Beata Kątnik odmówiła spełnienia żądań. W odpowiedziach podkreślała, że podejmowanie interwencji w sprawach zgłaszanych przez mieszkańców stanowi część wykonywania mandatu. Wskazywała również na możliwość występowania mechanizmu SLAPP.
Nie ma podstaw, aby na podstawie bliskości terminów przesądzać, że działania Urzędu
i TOZ były uzgodnione. Faktem pozostaje jednak, że radna krytykująca sposób funkcjonowania schroniska otrzymała wezwania prawne od dwóch podmiotów związanych
z działalnością placówki, a następnie została objęta prywatnym oskarżeniem TOZ.

SLAPP. Proces, który może uciszać jeszcze przed wyrokiem

SLAPP to skrót od angielskiego Strategic Lawsuits Against Public Participation, oznaczający strategiczne działania prawne wymierzone w uczestnictwo w debacie publicznej.

Mechanizm ten polega na wykorzystywaniu postępowań prawnych w sposób mogący ograniczać aktywność osób zabierających głos w sprawach ważnych społecznie. Dotyczy między innymi dziennikarzy, działaczy społecznych, sygnalistów i obywateli ujawniających podejrzenia nieprawidłowości.

Nie każdy proces o ochronę dobrego imienia spełnia definicję SLAPP. Samo wniesienie oskarżenia nie dowodzi również zamiaru uciszenia krytyków. Jednak przy ocenie takiego mechanizmu znaczenie mają nie tylko formalne podstawy prawne, lecz także interes publiczny, relacja między stronami, skala żądań finansowych i możliwe konsekwencje
dla swobody wypowiedzi.
W przypadku słupskiego schroniska występuje kilka okoliczności wymagających takiej analizy.

Oskarżenia dotyczą czterech osób, które publicznie wypowiadały się o tej samej placówce. Wśród nich znajdują się były pracownik i była wolontariuszka, a więc osoby mające doświadczenie wynikające z bezpośredniego kontaktu ze schroniskiem. Działania prawne podjęto w czasie, gdy prokuratura nadal bada podejrzenia nieprawidłowości, a łączna wysokość żądanych nawiązek wynosi 80 tysięcy złotych. Co więcej, TOZ nie ogranicza
się do żądania przeprosin. Korzysta z trybu prywatnoskargowego przewidzianego w prawie karnym, domagając się także konsekwencji finansowych.
W tym miejscu pojawia się pojęcie efektu mrożącego.

Nie trzeba przegrać procesu, aby odczuć jego ciężar. Konieczność korzystania z pomocy prawnej, uczestniczenia w posiedzeniach, ponoszenia kosztów i życia przez wiele miesięcy w niepewności może być wystarczającym obciążeniem, by inni zrezygnowali z publicznego przedstawiania swoich zastrzeżeń.
Szczególnie dotyczy to osób, które nie dysponują zapleczem finansowym
ani organizacyjnym porównywalnym z podmiotem wszczynającym postępowanie.
TOZ niewątpliwie ma prawo bronić swojej reputacji. Pytanie brzmi jednak, czy sposób korzystania z tego prawa pozostaje proporcjonalny do celu i czy nie prowadzi do ograniczenia debaty o funkcjonowaniu schroniska realizującego zadanie publiczne. To właśnie w tej przestrzeni pojawia się możliwość występowania mechanizmu SLAPP.

TOZ odpowiada. Decyzję podjął Zarząd Główny

W związku z przygotowywaną publikacją skierowaliśmy do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce pytania dotyczące decyzji o wniesieniu oskarżeń, finansowania obu postępowań, wysokości żądanych nawiązek oraz możliwego mechanizmu SLAPP.
Otrzymaliśmy oświadczenie podpisane przez Martę Śmietankę, prezes słupskiego oddziału TOZ. Publikujemy je w całości, bez skrótów i poprawek językowych. Ze względu na ochronę danych osobowych trzech oskarżonych, którzy nie wyrazili zgody na ujawnienie nazwisk, zanonimizowaliśmy wyłącznie ich nazwiska w pierwszym akapicie. Pozostała treść oświadczenia zachowuje oryginalne brzmienie.


OŚWIADCZENIE

Decyzja o skierowaniu prywatnych aktów oskarżenia przeciwko Beacie Kątnik, Sylwestrowi [nazwisko zanonimizowane], Ewie [nazwisko zanonimizowane] oraz Izabeli [nazwisko zanonimizowane] została podjęta przez Zarząd Główny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce, po przeanalizowaniu charakteru, treści oraz skutków publicznych wypowiedzi wymienionych osób. Była to świadoma decyzja władz Towarzystwa, podjęta w celu ochrony jego dobrego imienia, wiarygodności oraz uzasadnionych interesów organizacji.

Podkreślamy, że Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce szanuje prawo do wyrażania opinii, krytyki działalności organizacji społecznych oraz zgłaszania wszelkich podejrzeń dotyczących nieprawidłowości w funkcjonowaniu schronisk dla zwierząt. Prawo to nie oznacza jednak nieograniczonej możliwości publicznego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, formułowania bezpodstawnych oskarżeń czy przypisywania organizacji i jej pracownikom zachowań, które mogą prowadzić do utraty zaufania społecznego, a nawet odpowiedzialności karnej.

Przedmiotem skierowanych do sądu prywatnych aktów oskarżenia nie jest sam fakt krytykowania działalności schroniska, lecz konkretne wypowiedzi publiczne, w których formułowano niezwykle poważne zarzuty dotyczące m.in. znęcania się nad zwierzętami, ich głodzenia, bicia, bezpodstawnego poddawania eutanazji oraz innych rażących nieprawidłowości. TOZ stanowczo kwestionuje prawdziwość tych zarzutów i uważa, że naruszają one jego dobre imię oraz podważają zaufanie niezbędne do wykonywania działalności statutowej.

Zainicjowanie postępowań sądowych było działaniem koniecznym, a nie pierwszym środkiem reakcji na zaistniałą sytuację. Osoby, których dotyczą akty oskarżenia, nie reagowały na kierowane do nich wezwania do zaprzestania pomawiania Towarzystwa. Wobec braku skuteczności działań zmierzających do pozasądowego zakończenia sporu TOZ zdecydowało się skorzystać z przysługujących mu instrumentów ochrony prawnej.

Towarzystwo nie może pozostawać bierne wobec działań, które w jego ocenie prowadzą do naruszenia reputacji organizacji budowanej przez dziesięciolecia działalności na rzecz zwierząt. Negatywne skutki takich wypowiedzi nie ograniczają się bowiem wyłącznie do sfery wizerunkowej. Wpływają one bowiem na relacje z darczyńcami, osobami przekazującymi 1,5% podatku, wolontariuszami oraz instytucjami współpracującymi ze schroniskiem. W konsekwencji mogą również osłabiać możliwości pozyskiwania środków przeznaczonych na opiekę i leczenie zwierząt. Utrata wiarygodności prowadzi bezpośrednio do spadku wpłat i odpisów podatkowych, wycofywania się sponsorów i partnerów, zmniejszenia liczby wolontariuszy, a także do mniejszej liczby adopcji, ponieważ ludzie obawiają się adoptować zwierzęta ze schroniska przedstawianego publicznie jako miejsce złej opieki. Osłabiają również pozycję organizacji w rozmowach z samorządami i w staraniach o granty.

Każda z tych strat oznacza w praktyce mniej środków na karmę, leczenie, sterylizację i kastrację, szczepienia oraz poprawę warunków bytowych zwierząt, a także dłuższy pobyt zwierząt w schronisku. Najbardziej odczuwają to więc nie ludzie, lecz zwierzęta, którymi się opiekujemy.

Koszty prowadzenia obu postępowań, w tym koszty zastępstwa procesowego, finansowane są przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce ze środków własnych. Na ten cel nie są wykorzystywane środki przekazane przez darczyńców ani środki publiczne przeznaczone na prowadzenie schroniska. Koszty przedmiotowych postępowań są wydatkami związanymi z ochroną praw i uzasadnionych interesów organizacji. Jednocześnie w skierowanych do sądu aktach oskarżenia TOZ wystąpiło o zasądzenie od osób oskarżonych zwrotu kosztów postępowania, w tym kosztów ustanowienia profesjonalnego pełnomocnika. Oznacza to, że Towarzystwo zamierza dochodzić odzyskania poniesionych wydatków od oskarżonych po zakończeniu postępowań, zgodnie z rozstrzygnięciami sądu i obowiązującymi przepisami.

Odnosząc się do wysokości żądanych nawiązek wskazujemy, że kwoty objęte wnioskami zawartymi w aktach oskarżenia nie zostały ustalone przypadkowo. Ich wysokość została określona z uwzględnieniem ocenianego przez TOZ stopnia zawinienia poszczególnych osób, charakteru i intensywności zarzucanych im naruszeń, zasięgu publicznych wypowiedzi oraz ich negatywnych skutków dla Towarzystwa. Uwzględniono także wagę formułowanych oskarżeń oraz zagrożenie dla zaufania społecznego, na którym opiera się działalność organizacji zajmującej się ochroną zwierząt.

Żądane nawiązki w wysokości 30 000 zł, 10 000 zł oraz po 20 000 zł stanowią, w ocenie TOZ, odpowiednią reakcję na zarzucane naruszenia i ich konsekwencje. Nie służą osiągnięciu korzyści majątkowej kosztem osób oskarżonych, lecz stanowią jeden
z przewidzianych prawem środków ochrony interesów pokrzywdzonego. Ewentualne środki uzyskane na rzecz TOZ będą pozostawały w dyspozycji Towarzystwa i będą przeznaczone na realizację jego celów statutowych, w szczególności działalności związanej z ochroną
i opieką nad zwierzętami. O zasadności oraz ostatecznej wysokości nawiązek rozstrzygnie sąd.

Odnosząc się natomiast do pytania dotyczącego występowania osób objętych prywatnymi aktami oskarżenia w charakterze świadków w innym postępowaniu, podkreślamy,
że
okoliczność ta pozostaje bez związku z decyzją o zainicjowaniu postępowań prywatnoskargowych.

Przedmiotem tych postępowań jest ocena konkretnych publicznych wypowiedzi pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa zniesławienia, o którym mowa w art. 212 § 2 Kodeksu karnego. Nie jest nim natomiast udział wskazanych osób w czynnościach prowadzonych przez organy ścigania. Status świadka w innym postępowaniu nie stanowi podstawy skierowania aktu oskarżenia, ale również nie wyłącza odpowiedzialności za ewentualne naruszenie prawa poprzez publiczne wypowiedzi. Są to odrębne kwestie prawne
i faktyczne, których nie należy ze sobą utożsamiać.

TOZ nie podejmuje żadnych działań mających na celu ograniczanie prawa kogokolwiek
do składania zeznań, zawiadamiania właściwych organów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa czy przekazywania im posiadanych informacji. Przeciwnie, Towarzystwo respektuje kompetencje organów ścigania oraz prawo do rzetelnego wyjaśnienia wszelkich zgłaszanych okoliczności. Nie oznacza to jednak obowiązku akceptowania publicznych wypowiedzi, które w ocenie TOZ są nieprawdziwe, krzywdzące i godzą w jego reputację.

Na zakończenie pragniemy podkreślić, że Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami
w Polsce występuje w opisanych postępowaniach jako pokrzywdzony, który korzysta z przysługującego mu prawa do obrony dobrego imienia.
Działania te nie są wymierzone w wolność słowa ani prawo do konstruktywnej krytyki. Ich celem jest uzyskanie ochrony prawnej przed zarzucanymi naruszeniami, wyjaśnienie spraw przed niezawisłym sądem oraz przeciwdziałanie dalszemu rozpowszechnianiu informacji, które TOZ uznaje za nieprawdziwe i krzywdzące.

Odpowiedzialność za czyny objęte aktami oskarżenia zostanie oceniona przez sąd,
z poszanowaniem praw wszystkich stron postępowania, w tym zasady domniemania niewinności.

Z wyrazami szacunku Marta Śmietanka Prezes Toz o/Słupsk


TOZ deklaruje: procesy finansujemy ze środków własnych

Oświadczenie przynosi kilka istotnych informacji. Organizacja potwierdza, że decyzję
o wniesieniu oskarżeń podjął Zarząd Główny, a wysokość nawiązek ustalono
z uwzględnieniem ocenianego przez TOZ stopnia zawinienia poszczególnych osób
oraz skutków ich wypowiedzi.
Towarzystwo zapewnia również, że koszty obu postępowań pokrywane są ze środków własnych, bez wykorzystywania pieniędzy darczyńców i środków publicznych przeznaczonych na prowadzenie schroniska. W dokumentacji sprawy dotyczącej obu kobiet znajduje się potwierdzenie przelewu z 31 lipca 2026 roku. Opłatę sądową w wysokości 1000 zł wniesiono z rachunku słupskiego oddziału TOZ. Dokument nie wskazuje źródła wpływów, z których sfinansowano ten wydatek.
Nie ma zatem podstaw do twierdzenia, że organizacja wykorzystuje pieniądze publiczne
na prowadzenie procesów. Nie przedstawiono jednak informacji o dotychczasowym łącznym koszcie obsługi prawnej ani dokumentów pozwalających niezależnie zweryfikować źródła
jej finansowania. Podobnie należy ocenić argument dotyczący strat wizerunkowych.
TOZ wskazuje, że krytyczne wypowiedzi mogą prowadzić do ograniczenia darowizn, spadku liczby adopcji i osłabienia współpracy z samorządami. W oświadczeniu nie przedstawiono jednak danych pozwalających ocenić, czy i w jakiej skali takie skutki rzeczywiście wystąpiły w związku z wypowiedziami oskarżonych. A może niechęć niektórych dawnych darczyńców do dalszego wspierania placówki wynika np. z nierzetelnego informowania przez władze schroniska o rozliczeniach części zbiórek publicznych? (Na przykład tych dotyczących opłacenia wysokich rachunków za gaz.)

Ochrona reputacji a prawo do zabierania głosu

TOZ zapewnia, że nie występuje przeciwko prawu do krytyki, lecz przeciwko konkretnym wypowiedziom, które uważa za nieprawdziwe. Podkreśla też, że status świadka
w postępowaniu prokuratorskim nie miał związku z decyzją o skierowaniu oskarżeń.
To stanowisko należy uszanować i poddać takiej samej analizie jak argumenty drugiej strony. Nie usuwa ono jednak zasadniczego pytania: czy cztery prywatne oskarżenia, połączone z żądaniami finansowymi sięgającymi kilkudziesięciu tysięcy złotych, mogą zniechęcać kolejne osoby do publicznego informowania o problemach dostrzeganych
w schronisku? W analizie mechanizmu SLAPP znaczenie ma bowiem nie tylko deklarowany zamiar podmiotu wszczynającego postępowanie, lecz także rzeczywisty lub możliwy wpływ tych działań na debatę publiczną. Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku placówki wykonującej zadanie publiczne, której funkcjonowanie powinno podlegać rzetelnej kontroli.

Co pomyślą pozostali wolontariusze?

W osobnej publikacji „Pomagać, milczeć, nie protestować? Co naprawdę podpisują wolontariusze słupskiego schroniska” przeanalizowaliśmy dokumenty regulujące zasady wolontariatu. Zwróciliśmy uwagę między innymi na szeroko sformułowany obowiązek poufności, ograniczenia dotyczące publikowania zdjęć oraz zakazy kontaktów z osobami, które zakończyły współpracę z placówką.
Regulamin nie stanowi podstawy opisanych aktów oskarżenia. Nie ma również dowodów,
że jego zapisy wykorzystano w prowadzonych postępowaniach.
Jednak zestawienie restrykcyjnych zasad wolontariatu z sytuacją byłej wolontariuszki oskarżonej o zniesławienie skłania do pytania o gotowość innych osób do ujawniania niepokojących zdarzeń. Schronisko nie jest instytucją pozostającą poza społeczną kontrolą. Realizuje zadanie publiczne, a jego działalność dotyczy zwierząt całkowicie zależnych
od ludzi sprawujących nad nimi opiekę. Dlatego możliwość zgłaszania nieprawidłowości, również przez pracowników i wolontariuszy, powinna być traktowana jako element odpowiedzialnego funkcjonowania placówki, a nie zagrożenie dla jej reputacji.

 

O zasadności prywatnych oskarżeń rozstrzygnie sąd. Postępowanie prokuratorskie dotyczące podejrzeń nieprawidłowości w schronisku również wymaga niezależnego zakończenia. Jednak zanim zapadną rozstrzygnięcia, warto postawić pytanie
o konsekwencje opisanej sytuacji dla debaty publicznej. Czy były pracownik, wolontariusz albo mieszkaniec, który dostrzega coś niepokojącego w placówce, będzie gotów
o tym opowiedzieć, wiedząc, że inne osoby muszą obecnie mierzyć się z prywatnymi oskarżeniami i poważnymi żądaniami finansowymi? Czy prawo do ochrony dobrego imienia może być rozpatrywane w oderwaniu od odpowiedzialności za wpływ podejmowanych działań na swobodę zgłaszania zastrzeżeń? Właśnie dlatego pytanie o SLAPP
jest w tej sprawie uzasadnione. Nie jako gotowy wyrok wobec TOZ, lecz jako problem wymagający publicznej oceny.

Dobre imię organizacji zajmującej się ochroną zwierząt powinno wynikać przede wszystkim z jakości sprawowanej opieki, przejrzystości działania i gotowości
do rzetelnego wyjaśniania zarzutów. Żadne postępowanie sądowe nie zastąpi tych obowiązków.

A jeśli osoby dostrzegające możliwe nieprawidłowości zaczynają obawiać się konsekwencji samego zabrania głosu, problem przestaje dotyczyć wyłącznie czworga oskarżonych. Dotyczy także tych, którzy być może mają coś ważnego do powiedzenia, ale zdecydują się milczeć i samych zwierząt, których dobro powinno pozostawać najważniejsze.

Szanowna Czytelniczko, Szanowny Czytelniku,

ten artykuł opiera się na dokumentach, ustaleniach redakcji i stanowisku Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce. Zawiera również autorską ocenę opisanych wydarzeń, zwłaszcza ich możliwego wpływu na swobodę wypowiedzi i debatę publiczną.
Zachęcamy do sięgania do źródeł, uważnego przyglądania się faktom i samodzielnego wyrobienia sobie opinii. Nie musi być ona zgodna z naszą – właśnie na tym polega sens otwartej debaty publicznej.

Grafika użyta w art. została stworzona przy użyciu SI. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here