Pomagać, milczeć, nie protestować? Co naprawdę podpisują wolontariusze słupskiego schroniska

0
163

Zakaz wykonywania czynności określonych i nieokreślonych, tajemnica służbowa, ograniczenia kontaktów z byłymi wolontariuszami, obowiązek dbania o wizerunek placówki, a nawet deklaracja niedochodzenia odszkodowania w razie pogryzienia. Przeanalizowaliśmy regulamin i porozumienie wolontariackie udostępnione
na oficjalnej stronie Schroniska dla Zwierząt w Słupsku. Dokumenty, które powinny porządkować bezinteresowną pomoc, zawierają postanowienia budzące poważne wątpliwości prawne i etyczne.

Dobrowolna pomoc, obowiązkowa lojalność

Wyprowadzają psy, opiekują się kotami, pomagają w adopcjach. Poświęcają swój czas zwierzętom, nie oczekując wynagrodzenia. Wolontariat wymaga jednak odpowiedzialności, dlatego schronisko ma prawo ustalać zasady bezpieczeństwa, organizacji pracy i opieki nad podopiecznymi. Problem zaczyna się wtedy, gdy obok potrzebnych procedur pojawiają się zakazy dotyczące wypowiedzi publicznych, kontaktów z innymi ludźmi czy szeroko rozumianej lojalności wobec kierownictwa.
Takie właśnie postanowienia znaleźliśmy w dokumentach opublikowanych przez Schronisko dla Zwierząt w Słupsku, prowadzone przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce, Oddział w Słupsku. Wolontariat | Schronisko dla Zwierząt w Słupsku

Nie jest to prywatne przedsięwzięcie finansowane wyłącznie ze środków właściciela. Placówka realizuje zadanie publiczne i korzysta z pieniędzy samorządowych.
Jej funkcjonowanie powinno więc podlegać społecznej kontroli, a wolontariusze nie mogą być pozbawiani prawa do uzasadnionej krytyki tylko dlatego, że podpisali regulamin.

Czynności określone i nieokreślone. Regulamin na każdą okazję

W rozdziale V, punkcie 24 zapisano:
„Wolontariuszowi zabrania się samowolnego wykonywania czynności określonych i nieokreślonych w niniejszym regulaminie”.

Trzeba przyznać, że autorowi udało się jednym zdaniem objąć niemal cały katalog ludzkich działań. Oczywiście słowo „samowolnego” sugeruje, że chodzi o czynności podejmowane bez wymaganej zgody. Tyle że regulamin powinien jasno określać, kiedy jest ona konieczna. Tymczasem w innym punkcie dokument już nakazuje uzgadnianie
z przełożonym działań nieobjętych porozumieniem. Po co więc kolejny, znacznie szerszy zakaz? Zwłaszcza że naruszenie regulaminu może skutkować natychmiastowym usunięciem z wolontariatu.
Nieprecyzyjne przepisy przestają być wyłącznie językową osobliwością, gdy mogą stanowić podstawę podejmowania decyzji wobec konkretnych osób.

Tajemnica służbowa, czyli czego nie wolno powiedzieć?

Punkt 19 rozdziału IV stanowi:
„Wszelkie informacje dotyczące zasad działania schroniska uzyskane podczas świadczenia pracy podlegają tajemnicy służbowej, do przestrzegania której wolontariusz jest bezwzględnie zobowiązany”.

Wszelkie informacje? Również dotyczące sposobu opieki nad zwierzętami, organizacji pracy czy dostrzeżonych zaniedbań? Regulamin tego nie wyjaśnia. Ochrona danych osobowych, dokumentacji medycznej czy rzeczywiście poufnych informacji jest uzasadniona.
Czym innym pozostaje jednak ogólny obowiązek milczenia o funkcjonowaniu placówki.
Co ciekawe, samo porozumienie wolontariackie formułuje obowiązek poufności bardziej wąsko: w § 9 odnosi się do informacji stanowiących tajemnicę organizacji, w szczególności danych osobowych i informacji poufnych.
W polskim prawie samo nazwanie informacji „tajemnicą służbową” nie nadaje jej automatycznie szczególnej ochrony. Podpisanie regulaminu nie odbiera również prawa
do zgodnego z prawem zgłaszania nieprawidłowości właściwym instytucjom.
Wolontariusz, który dostrzega zagrożenie dla zwierząt, nie powinien zastanawiać się przede wszystkim nad tym, czy jego zgłoszenie zostanie uznane za przejaw nielojalności.

Zdjęcia tylko za zgodą. A co z niewygodną prawdą?

Punkt 20a dopuszcza fotografowanie i filmowanie w boksach za zgodą pracownika,
z przeznaczeniem materiałów na potrzeby personelu, między innymi przy interwencjach weterynaryjnych. Kończy się jednak zdaniem:
„Nie może być wykorzystywane przeciwko schronisku w mediach społecznościowych”.
Co oznacza wykorzystanie zdjęcia „przeciwko schronisku”? Czy udokumentowanie rzeczywistego zaniedbania również mogłoby zostać tak potraktowane?
Ograniczenia fotografowania mogą mieć uzasadnienie organizacyjne i wynikać z troski
o zwierzęta. Nie powinny jednak prowadzić do utożsamiania ujawniania nieprawidłowości
z działaniem na szkodę placówki. Regulamin nie rozróżnia publikowania nieprawdziwych oskarżeń od przedstawiania udokumentowanych problemów. A przecież ochrona reputacji nie może oznaczać ochrony przed każdą niewygodną informacją.

Z wydalonym wolontariuszem lepiej nie spacerować

Punkt 23a rozdziału V brzmi:
„Zakazane jest udzielanie informacji wydalonym wolontariuszom, spacerowanie z nimi z psami, a surowo zakazane jest przekazywanie smyczy ze zwierzęciem”.

Zakaz przekazywania psa osobie nieuprawnionej ma oczywiste uzasadnienie. Ale dlaczego zabrania się udzielania byłym wolontariuszom informacji, nie określając nawet ich rodzaju? I dlaczego nie wolno z nimi spacerować? Czy samo towarzystwo człowieka, który wcześniej pomagał zwierzętom, staje się zagrożeniem? Czy wolontariusz wyprowadzający psa
nie może przejść się ze swoim dawnym kolegą?
Dokument nie zabrania wprost wszystkich prywatnych kontaktów, jednak jego sformułowanie wykracza poza zwykłe zasady bezpieczeństwa. Może sprzyjać izolowaniu osób, z którymi zakończono współpracę.
To szczególnie osobliwe w działalności opartej na dobrowolności, wzajemnym zaufaniu
i wspólnej trosce o zwierzęta.

Dobry wizerunek ponad wszystko?

W regulaminie obowiązek dbania o reputację schroniska powraca kilkakrotnie. Wolontariusz ma chronić jego dobry wizerunek, nie podejmować działań narażających placówkę na utratę zaufania publicznego, a publikowanie informacji i ogłoszeń bez zgody kierownika wymieniono wśród naruszeń mogących uzasadniać zakończenie współpracy.
Problem polega na tym, że dokument nie rozróżnia dostatecznie pomówień i znieważania od rzeczowej, uzasadnionej krytyki.
Ujawnienie rzeczywistego zaniedbania również może zaszkodzić reputacji schroniska.
Czy wolontariusz, który w dobrej wierze informuje o problemie, narusza zatem obowiązek lojalności?
Tak sformułowane postanowienia mogą wywoływać efekt mrożący. Osoba, która dostrzega nieprawidłowości, może obawiać się ich ujawnienia, nawet jeśli działa w interesie zwierząt.
Tym bardziej że regulamin przewiduje natychmiastowe usunięcie za naruszenie jego postanowień, a jednocześnie w innym rozdziale opisuje system pisemnych upomnień. Kryteria rozróżnienia tych sytuacji nie zostały dostatecznie wyjaśnione.

Nieobecność, Facebook i regulaminowe sprzeczności

Na tym nie kończą się niejasności. W postanowieniach ogólnych zapisano, że nieobecność dłuższa niż miesiąc skutkuje rozwiązaniem umowy. W rozdziale VI doprecyzowano natomiast, że chodzi o nieobecność nieusprawiedliwioną i niezgłoszoną koordynatorowi.
To istotna różnica.
Wolontariusze mają również obowiązek zapoznawania się z informacjami publikowanymi
w grupie na Facebooku. Oznacza to uzależnienie części komunikacji organizacyjnej
od korzystania z prywatnej platformy społecznościowej.
Niespójne pozostają także wymagania dotyczące wieku. Rozdział II dopuszcza
do wolontariatu osoby pełnoletnie, podczas gdy rozdział III opisuje młodszych wolontariuszy poniżej 18. roku życia. W porozumieniu przewidziano nawet zgodę rodziców niepełnoletniego uczestnika.
W rozdziale VI pojawia się ponadto odesłanie do punktu 1 litery d), choć wymieniono tam jedynie litery a), b) i c). To błędy, których nie powinno być w dokumencie określającym obowiązki i podstawy zakończenia współpracy.

Pogryzie cię pies? Podpisz, że nie będziesz dochodzić odszkodowania

Najpoważniejsze wątpliwości budzi jednak zapis znajdujący się nie w regulaminie,
lecz w porozumieniu o wykonywaniu świadczeń wolontarystycznych.
W § 10 ust. 3 czytamy:
„W przypadku ugryzienia, poranienia lub innego uszkodzenia ciała przez zwierze znajdujące się w schronisku nie będzie występować z roszczeniami odszkodowawczymi wobec Schroniska”.

Wolontariusz, który bez wynagrodzenia pomaga zwierzętom, ma więc z góry zadeklarować, że nie będzie dochodził odszkodowania w razie pogryzienia lub innego urazu.
Praca ze zwierzętami niewątpliwie wiąże się z ryzykiem. Nie każde pogryzienie oznacza odpowiedzialność schroniska. Ale co w sytuacji, gdy do wypadku doszłoby wskutek zaniedbania, niewłaściwego zabezpieczenia psa albo nieprawidłowej organizacji pracy?
Tak szeroka deklaracja dotycząca przyszłych, nieznanych roszczeń budzi poważne wątpliwości co do skuteczności prawnej. Sam podpis nie przesądza o utracie ustawowych uprawnień. Co więcej, w § 4 tego samego porozumienia organizator zobowiązuje się zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki wykonywania świadczeń, a w § 6 przewidziano ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków i odpowiedzialności cywilnej.
Z jednej strony organizacja przyjmuje więc obowiązki związane z bezpieczeństwem,
z drugiej oczekuje deklaracji niedochodzenia odszkodowania za urazy spowodowane przez zwierzęta.
Trudno dostrzec w tym równowagę praw i obowiązków obu stron.

Wolontariat nie jest podpisaniem bezwarunkowej lojalki

Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie dopuszcza zawieranie porozumień określających zakres, sposób i czas wykonywania świadczeń.
Nieodpłatność jest istotą wolontariatu, ale nie oznacza dowolności w kształtowaniu zobowiązań. Wolontariusz ma przestrzegać uzgodnionych zasad, natomiast organizator powinien zapewnić mu odpowiednie warunki i realizować obowiązki wynikające z przepisów.
Tymczasem w analizowanych dokumentach znacznie łatwiej znaleźć zakazy, obowiązki
i sankcje niż przejrzystą procedurę zgłaszania nieprawidłowości czy rozpatrywania sporów
z kierownictwem.
Szczególnie istotne jest to w placówce realizującej zadanie publiczne, finansowane również z budżetów samorządowych. Publiczna odpowiedzialność nie kończy się na prawidłowym rozliczeniu pieniędzy. Obejmuje także standardy organizacji pracy, bezpieczeństwo ludzi
i dobrostan zwierząt.

Można inaczej. Co zapisano w regulaminach innych schronisk?

Wątpliwości dotyczące słupskiego regulaminu nabierają szczególnego znaczenia,
gdy zestawimy go z dokumentami innych schronisk. Porównanie pokazuje,
że bezpieczeństwo zwierząt i sprawna organizacja pracy nie wymagają sprowadzania relacji z wolontariuszami wyłącznie do katalogu zakazów, nakazów i sankcji.

Szczególnie interesujący jest przykład Krakowa. Tamtejsze Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Rybnej, podobnie jak placówkę w Słupsku, prowadzi towarzystwo opieki nad zwierzętami – Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (KTOZ).
W obu przypadkach opiekę nad bezdomnymi zwierzętami powierzono organizacjom społecznym na podstawie umów z samorządem.

W regulaminie wolontariatu opublikowanym na oficjalnej stronie KTOZ wyodrębniono prawa osób pomagających zwierzętom. Zapisano między innymi możliwość odmowy wykonania polecenia zagrażającego zdrowiu, życiu lub godności, prawo zgłaszania propozycji organizacyjnych oraz do bezpiecznych warunków wykonywania obowiązków. Dokument odnosi się również do ubezpieczenia obejmującego zdarzenia związane z pracą przy zwierzętach, w tym pogryzienia i dotkliwe podrapania.
Ten ostatni zapis szczególnie zwraca uwagę w zestawieniu ze słupskim porozumieniem,
w którym wolontariusz ma zadeklarować, że w razie pogryzienia lub innego uszkodzenia ciała przez zwierzę nie będzie dochodził roszczeń odszkodowawczych wobec schroniska.

Inne rozwiązania przyjęto w warszawskim Schronisku na Paluchu, będącym miejską jednostką budżetową. Regulamin wolontariatu z 2025 roku przewiduje między innymi możliwość zgłaszania propozycji usprawniających opiekę nad zwierzętami, określa uprawnienia wolontariuszy oraz zasady ich reprezentacji. Funkcjonuje tam również Komisja Regulaminowa, a tryb rozpatrywania skarg opisano w odrębnej procedurze. Wolontariusze mają także możliwość odwołania się od określonych decyzji dotyczących ich uprawnień.

Nie oznacza to, że krakowski czy warszawski regulamin pozbawiony jest ograniczeń.
Oba dokumenty wymagają przestrzegania ustalonych zasad, a za ich naruszenie przewidują konsekwencje. Różnica polega na tym, że obok obowiązków i odpowiedzialności znalazło
się w nich również miejsce na prawa osób pomagających zwierzętom oraz procedury postępowania w sytuacjach spornych.

Przykład Krakowa jest szczególnie wymowny, ponieważ trudno tłumaczyć tę różnicę odmienną formą prowadzenia schroniska. W obu miastach opiekę nad bezdomnymi zwierzętami powierzono organizacjom społecznym. A jednak sposób opisania relacji
z wolontariuszami wyraźnie się różni.
Porównanie opublikowanych dokumentów nie rozstrzyga, jak poszczególne regulaminy funkcjonują w praktyce. Pokazuje natomiast, że zasady nieodpłatnej pomocy można sformułować w taki sposób, aby chroniły nie tylko organizację pracy i bezpieczeństwo zwierząt, lecz także prawa ludzi, którzy poświęcają im swój czas.

Dla dobra zwierząt czy dla świętego spokoju?

Po lekturze słupskiego regulaminu trudno oprzeć się wrażeniu, że jego autorzy znacznie więcej uwagi poświęcili zabezpieczeniu interesów schroniska niż prawom ludzi, którzy bez wynagrodzenia pomagają jego podopiecznym. W tym obszernym katalogu obowiązków, zakazów i możliwych sankcji zabrakło wyraźnego przekonania, że wolontariusz jest partnerem zasługującym na szacunek, zaufanie i ochronę, a nie jedynie osobą, od której można wymagać posłuszeństwa.

Regulamin powinien chronić obie strony. Tymczasem słupski dokument pozostawia szerokie pole do interpretacji zachowań wolontariusza, nie oferując mu równie przejrzystych gwarancji na wypadek sporu czy niesprawiedliwej decyzji. W praktyce rodzi to prostą obawę: można sumiennie pracować, poświęcać swój czas i serce zwierzętom, a mimo to stracić możliwość pomagania z powodu zapisu, którego granice trudno jednoznacznie określić.

Wolontariat nie jest przywilejem udzielanym w zamian za milczenie
i bezwarunkową lojalność. Jest bezinteresowną pracą, która zasługuje nie tylko na wymagania, lecz także na wdzięczność i szacunek.

Schronisko ma prawo oczekiwać odpowiedzialności. Wolontariusz ma prawo oczekiwać sprawiedliwych zasad. Tymczasem z lektury tego regulaminu wyłania się niepokojąca dysproporcja: o spokój kierownictwa zadbano znacznie staranniej niż o poczucie bezpieczeństwa tych, którzy przychodzą pomagać, a dobry regulamin powinien chronić również człowieka trzymającego smycz, a nie tylko tych, którzy decydują,
kiedy ma ją oddać.

Dokumenty źródłowe:

Grafika została stworzona przy pomocy SI. 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here