Miała być decyzja w jednej z najważniejszych spraw ostatnich miesięcy. Zamiast debaty i głosowania były trzy minuty obrad zakończone stwierdzeniem braku kworum. Na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej zabrakło nie tylko większości radnych. Nie pojawiła się również prezydent miasta, pierwsza zastępczyni
ani sekretarz. W efekcie mieszkańcy nie usłyszeli odpowiedzi na pytania,
dla których tę sesję zwołano.
W porządku obrad znalazł się tylko jeden punkt – rozpatrzenie projektu uchwały dotyczącej wniesienia zażalenia na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Słupsku, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie ringu miejskiego.
Nie była to sprawa, która pojawiła się nagle. Kilka miesięcy wcześniej Rada Miejska przyjęła raport Komisji Rewizyjnej i zdecydowała o skierowaniu sprawy do prokuratury oraz Najwyższej Izby Kontroli. Skoro radni uznali wówczas, że okoliczności związane z realizacją jednej z największych inwestycji w historii miasta wymagają zbadania przez organy państwa, naturalną konsekwencją stało się pytanie, czy po decyzji prokuratury będą chcieli ją zaskarżyć do sądu.
Do odpowiedzi jednak nie doszło.
Po sprawdzeniu listy obecności przewodniczący Rady Miejskiej Paweł Szewczyk stwierdził brak kworum i zamknął obrady. Na sali nie było prezydent Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej, pierwszej zastępczyni Marty Makuch. Obecna była jedynie druga zastępczyni prezydent Beata Chrzanowska.
Na sesji zabrakło wszystkich radnych klubu „Łączy nas Słupsk”. Spośród radnych Koalicji Obywatelskiej obecni byli wyłącznie Paweł Szewczyk, pełniący funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej, oraz Bogusław Dobkowski.
Na tym relację z przebiegu sesji właściwie można zakończyć. To jednak dopiero początek pytań.
Nieobecność też jest decyzją
Od miesięcy wokół ringu miejskiego toczy się jedna z najgorętszych debat tej kadencji.
Tym bardziej zaskakuje, że w dniu, w którym rada miała odnieść się do decyzji prokuratury, nie udało się nawet rozpocząć dyskusji.
Nie wiadomo, jaki byłby wynik głosowania i jakie argumenty przedstawiliby radni.
Mieszkańcy nie poznali ani jednego stanowiska.
Radny ma pełne prawo popierać złożenie zażalenia albo uważać, że decyzja prokuratury jest słuszna. Ma prawo się z nią zgadzać lub nie. Po to właśnie istnieją sesje rady miasta – by takie stanowiska wybrzmiały publicznie i zostały poddane pod głosowanie.
Tym razem nie wydarzyło się ani jedno, ani drugie.
Mandat zobowiązuje
Mandat radnego nie jest nagrodą za wygrane wybory. Jest zobowiązaniem wobec mieszkańców przez całą kadencję.
Nikt nie oczekuje jednomyślności. Spór jest naturalnym elementem samorządu, podobnie jak różnica zdań. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast sporu pojawia się cisza,
a zamiast argumentów – puste miejsca na sali.
Sesje rady miasta są jawne z bardzo prostego powodu. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jak ich przedstawiciele wykonują powierzone im obowiązki. Jak głosują. Jak uzasadniają swoje decyzje i biorą za nie odpowiedzialność. W czwartek nie mieli czego obserwować.
Puste krzesła i jeszcze więcej pytań
Trudno przejść obojętnie obok faktu, że na sesji poświęconej jednej z najważniejszych spraw ostatnich miesięcy nie pojawili się radni dwóch największych klubów.
Czy był to zwykły zbieg okoliczności?
Czy o nieobecności zdecydowano indywidualnie, czy może wcześniej zapadły ustalenia klubowe?
Jeżeli tak było, mieszkańcy mają prawo o tym wiedzieć. Jeżeli nie, równie zasadne wydaje się pytanie, dlaczego nie udało się zapewnić obecności wystarczającej liczby radnych
do prowadzenia obrad. To pytania, na które odpowiedzi należą się przede wszystkim mieszkańcom.
Warto również zapytać przewodniczącego Rady Miejskiej, czy zamierza wyjaśnić przyczyny absencji radnych oraz czy statut przewiduje w takich sytuacjach jakiekolwiek konsekwencje. Jeśli nie, być może warto rozpocząć dyskusję o standardach odpowiedzialności osób pełniących mandat radnego.
Mieszkańcy mieli prawo oczekiwać więcej
Największym problemem czwartkowej sesji nie jest sam brak kworum. Takie sytuacje zdarzają się w samorządach.
Znacznie bardziej niepokoi coś innego. Rada Miejska nie odpowiedziała na pytanie, które sama wcześniej postawiła, kierując sprawę do prokuratury. Mieszkańcy nie usłyszeli argumentów, nie poznali stanowisk swoich przedstawicieli i nie zobaczyli głosowania, które mogło zakończyć ten etap sprawy. Można mieć różne zdanie na temat ringu miejskiego, ustaleń Komisji Rewizyjnej czy decyzji prokuratury. Nie o to jednak chodzi.
Radni nie składają ślubowania klubom, politycznym liderom ani partyjnym kolegom. Składają je mieszkańcom. To wobec nich powinni zachować lojalność i przed nimi odpowiadać za sposób wykonywania swojego mandatu. Nieobecność na sesji nie jest wyłącznie wpisem na liście obecności. Czasem staje się wpisem do politycznej biografii.
A 2 lipca był właśnie jednym z takich dni.
Warto poświęcić niespełna trzy minuty i zobaczyć przebieg tej sesji. Być może właśnie ten krótki materiał najlepiej pokazuje, dlaczego wokół czwartkowych obrad pojawiło się tak wiele pytań. Zobacz transmisję sesji



































