I niech cicha będzie noc…

0
67
- reklama -

Gdy zbliża się czas Świąt obiecuję sobie, że nie będę pisać o polityce. A zawsze dzieje się coś takiego, co nie pozwala mi o niej nie napisać. Może sama podskórnie potrzebuję wyrzuć
z siebie nazbierane przez rok emocje, by później mogła nastać cisza i spokój.
W 2021 r. Polskę nadal trawiły dwie plagi okrutne
i niszczące – zaraza koronawirusa i równie niebezpieczna plaga skrajnego ciemnogrodu polityczno-religijnego. Nie można pominąć również galopującej głupoty i masowego krętactwa. Rząd zawodzi na każdym kroku, a afery i przekręty stały się już sztandarowym znakiem rozpoznawczym tej prawicowej koalicji. Dowiedzieliśmy się, że opozycja prawie nie istnieje, no, chyba że pojawiają się kamery. Na granicy wciąż trwa konflikt z Białorusią, ale zamiast broni używa się bezbronnych ludzi, którzy znaleźli się w tym pasie śmierci. Stamtąd nie ma wyjścia. Sprawę można załatwić pokojowo w ciągi 12 godzin, ale po co, może od tego urosną słupki? Chłopcy machają szabelką,
a w lasach giną ludzie. Przez kolejne lata będzie to niestety nasz wspólny wielki wstyd. Patrzyliśmy również z przerażeniem, jak zamyka się usta mediom i aresztuje dziennikarzy za pobyt w pobliżu Strefy Stanu Wyjątkowego. Na ulicę wciąż wychodzą w proteście kobiety, a w sejmie trwają kolejne próby, by skutecznie je
w końcu uczynić poddanymi. Patrzyliśmy na milionowe przekręty spółek państwowych i trwonienie naszych pieniędzy na pseudopatriotyczne wydarzenia. Ministerstwo Edukacji, jak za PRL-u, zmienia historię w podręcznikach, a na dodatek minister Czarnek chce „ugruntowania cnót niewieścich”. Nie umknęło nam również, że najpilniejsze zadanie obecnej policji, to ochrona najważniejszego miejsca w Polsce, czyli willi na warszawskim Żoliborzu. Powtarzane masowo błędy i kłamstwa z przeszłości mszczą się odsuniętymi w czasie, lecz za to teraz lawinowymi skutkami. Atmosfera przychylności dla kłamstwa i agresji zdaje się wszechobecna. Instytucje, które powinny bronić obywateli, organizują na nich nagonki. Narasta atmosfera zbiorowej nienawiści. Parady i procesje nic tu nie pomagają, a światełka wysyłane od czasu do czasu do nieba, zbyt szybko gasną i idą w zapomnienie. Oj, lista wstydu jak widać jest bardzo długa…

Na szczęście jeszcze nikt nie zmienił kalendarza, więc znów mamy święta. Za chwilę będzie sylwester i Nowy Rok. Mimo trudnej pandemicznej sytuacji odbędą się spotkania wigilijne, będą dzwoneczki, choinki i światełka. Będą karpie, prezenty pod choinką i sentyment za wiarą w św. Mikołaja. Będzie jak co rok chwila, by zamiast tuby propagandowej włączyć „Kewina”
i noworoczny koncert z Wiednia.

Wigilijny zwyczaj to przede wszystkim siano pod obrusem, opłatek i dodatkowe nakrycie dla wędrowca. W tym roku, ten symbol jest wyjątkowo ważny i aktualny. U bram naszego kraju stoją bowiem ludzie zmarznięci szukający schronienia. Czy jesteśmy gotowi na przyjęcie takiego wędrowca? Czy ja sama jestem na to gotowa? Czy to tylko nic nie znaczący zwyczaj? Na to pytanie każdy musi już odpowiedzieć sobie sam… Ja również zadaję je sobie każdego dnia.
Pomimo tego wszystkiego, niech cicha będzie noc – tego życzę Państwu i sobie. Byśmy umieli wyłączyć ten wszechobecny chaos, bo tylko tak zdołamy usłyszeć niepewne pukanie do drzwi…

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here