Baśń w życiu mieszkańców Słupska – od Stephana do „Dziewczyny z muralu”

0
71
Baśń w życiu mieszkańców Słupska – od Stephana do „Dziewczyny z muralu”
- reklama -

W miejscu w którym obecnie funkcjonuje Plac Zwycięstwa – poprzednio Plac Stephana – w dawnych czasach (170 lat wstecz) pulsowało jezioro zwane Quebbe vor dem Neuen Tor, nazywane również „Modderfitze” przez Mayera, ówczesnego inspektora do spraw rolnictwa. To miejsce nazywano pustkami, i nic w tym dziwnego. W średniowieczu nad bajorem wisiała belka z koszem „Die Wippe”. W koszu umieszczano złodziei, po czym nurzano ich w bagnistej wodzie, by skutecznie zniechęcić do okradania okolicznych pól i ogrodów1.

Po zachodniej stronie placu płynął strumień polny – zwany Auckerbach – ujęty później w kanał podziemny. Przepływał wartko przez dzisiejszą ulicę Stefana Starzyńskiego, Henryka Sienkiewicza do Jana Kilińskiego, by ostatecznie wlać swoje wody do rzeki Słupi. Od zachodu do miasta wiodła wąska grobla, dzisiejsza ulica Juliana Tuwima. Obydwa brzegi Quebbe spinał drewniany most, dalej były obwarowania i Nowa Brama2.
Posępne mokradła stanowiły dodatkowe – poza murem obronnym – zabezpieczenie przed najazdem wroga. Wokół murów obronnych rozciągała się okolica ponura, bagnista, zarośnięta szuwarami. Niegdyś – jak już wspomniałam – na miejscu placu falowały moczary i trzęsawiska, kumkały żaby, wygrzewały się żółwie wodne i baraszkowały ptaki. Nad olszynami Aucker snuły się pasma złowróżbnej mgły i gnilnych oparów bajora. Nocami, w poświacie księżyca, po miejskich wałach spacerowali zakochani. Czasami snuli się samotnie w miłosnych rozterkach, pochyleni jak olchy nad Quebbe. Odurzał ich zapach lipowego kwiecia i bagnistych wyziewów tajemniczego podziemia.
Taką oto opowieścią zachwyca nas Otto Laudan (dawny mieszkaniec Stolpu), którą odrobinę ubarwiłam własnym słowem. Jestem przekonana, że Otto nie występowałby z pretensjami związanymi z urozmaiceniem jego opowieści, tym bardziej, że przywołuję jego dzieło, a mianowicie „Die Geschichte des Stephanplatzes In Stolp Ein Kapitel Heimatgeschichte aus dem 19. Und 20. Jahrhundert”, tłumaczone na język polski przez Wojciecha M. Wachniewskiego. Książkę pt. „Niezwykłe dzieje Placu Stephana w Stolpie” wydało Biuro Promocji i Integracji Europejskiej Urzędu Miejskiego w Słupsku w 2005 roku.
Niewątpliwie opisana przez Otto Laudana wczorajsza przestrzeń miejsca, w którym żyjemy obecnie, stanowi podwalinę do konstruowania współczesnych pomorskich baśni przez Jolantę Nitkowską-Węglarz. To ona zaczarowała Quebbe w króla, obudowała dawną rzeczywistość mnóstwem tajemniczych wątków, dorzuciła szczyptę grozy, bez której legenda mogłaby być nużąca.
W baśniach Jolanty Nitkowskiej-Węglarz – słupskiej pisarki, reportażystki, dziennikarki i regionalistki – która wciąż zaskakuje i tworzy, pojawiają się skrzaty
w zielonych czapeczkach – mądre, szalone i umiarkowanie naiwne w swej dobroci – które zamieszkały w podziemiach kwiatowego kalendarza w alei Henryka Sienkiewicza. Król Quebbe został uwięziony w podziemnej rzece, dawnym źródle ujętym w kanał. Te skrzaty zobrazowała malarka Ewa Grużewska w książce Jolanty Nitkowskiej-Węglarz pt. „Tajemnica czterech wieżyczek”. Ewa Grużewska działa w Klubie Plastyka im. Stefana Morawskiego oraz w Stowarzyszeniu Obszar Wrażliwości Artystycznej.
Postacie w ilustrowanej książce autorki nawiązują do współczesności, tak jak cała jej magiczna opowieść. Dzięki niezwykłej wyobraźni i emocjom poznajemy wiele postaci uwikłanych w baśniowy żywot naszego miasta. Poznajemy te dobre i złe strony ich bytu, czasami całkiem przyzwoitego lub nietypowo nadętego.
W grudniu 2021 roku Jolanta Nitkowska-Węglarz wydała kolejną książkę pt. „Dziewczyna z muralu”. Ta baśniowa opowieść rozpoczyna się od „Dziewczyny z muralu”, biegnie przez „Niezwykłe schody” i ląduje w „Bursztynowym serduszku”. Baśnie umiejscowione są w Słupsku i – jak sama pisarka twierdzi – jej wyobrażenia powstały z emocji. Powiem więcej, wyobraźnia autorki zachwyca i zadziwia, przenosi nas do świata magii i zachwytu.
Dreptanie ulicami uśpionego miasta z Rudą i Kotem, było dla mnie przeżyciem, poczułam się trochę tak, jak Alicja w Krainie Czarów. Wyszłam z bohaterami w miasto. Potem przechodziłam Tęczową Doliną i świat uśmiechał się do mnie kolorowymi schodami, na zakończenie usiadłam na parapecie i zaczarowałam pisarkę w ptaka.
Książka Jolanty Nitkowskiej-Węglarz zawiera zdjęcia wykonane w przestrzeni naszego miasta, niemniej słowo pisane odgrywa tu kluczową rolę. Autorami zdjęć są: Krzysztof Tomasik i Mirosława Pławecka. Te fotografie wyglądają jak baśniowe ilustracje wyjęte wprost z ulic naszego miasta.
Na okładce widnieje mnóstwo gwiazd oraz tajemnicza dziewczyna z ożywczego muralu zdobiącego jedną ze ścian podwórka przy ul. gen. Józefa Bema w Słupsku. Owa piękność w różowej sukience, ożywiona w baśni, otrzymała imię Ruda. Dziewczyna trzyma w ramionach Basztę Czarownic, u jej bosych stóp artysta owego muralu umieścił najpiękniejsze słupskie zabytki. Niektóre z nich fruwają z Rudą nad miastem, a dach Ratusza otula niebieskooki Kot z baśni. Miastem rządzi magia.
Mural, który istotnie powstał w Słupsku przy ul. gen. Józefa Bema nazwano „Wiatrem od morza”. Dzieło powstało w ramach projektu „Słowiańskie bratanie”, którego celem była prezentacja kultur, nazwanie kultury przestrzenią dialogu. Mural powstał pod okiem Rosjanina, Alexa Menuhova, artysty plastyka i twórcy wielu murali powstałych w Polsce i na świecie. Ola Ciecholewska, niebywale aktywna artystycznie słupszczanka, koordynowała ów projekt w 2016 roku. Jestem przekonana, że Ola miała swój magiczny wpływ na dzieło, które dzisiaj ożywiła Jolanta Nitkowska-Węglarz. Postacie z muralu żyją, wyszły w miasto, okraszone wyobraźnią i dobrą emocją pisarki. Są jeszcze kolorowe schody, kamienne dziki
i „osowiała” pisarka za sprawą sroki. Pisarka w kolorowych butach.
Dawno temu w przestrzeni o której wspominam w pierwszym akapicie, zadziały się pewne realne zdarzenia, a potem powstawały mity, opowieści, tworzono baśnie i legendy pomorskie. Wyobraźmy sobie, że wchodzimy do środku owego bajora, które zamieszkuje Król podziemnej rzeki Quebbe, obecny we współczesnej baśni Jolanty Nitkowskiej-Węglarz. Nasze stopy dotykają smolistej wody, powietrze wibruje, z mozołem przekraczamy legendarne wyrobiska. Ktoś z nas odnajduje czerwone trzewiczki złotowłosej kasztelanki. Magia zaczyna działać. No właśnie. Z pojmowaniem świata przedstawionego w baśniach bywa rozmaicie. Ilu czytelników, tyle wyobrażeń. I na tym właśnie polega magia baśniowych opowieści. Zapraszam małych i dużych do czytania pomorskich baśni.

Danuta Maria Sroka
st. kustosz MBP w Słupsku
Pracownia Regionalna

1) Laudan, Otto, Wachniewski, M. Wojciech (tłumacz). „Die Ouebbe” przed Nową Bramą. W: Laudan, Otto, Wachniewski, M. Wojciech (tłumacz). Niezwykłe dzieje Placu Stephana w Stolpie. Tytuł oryginału: Die Geschichte des Stephanplatzes In Stolp Ein Kapitel Heimatgeschichte aus dem 19. Und 20. Jahrhundert. Słupsk, 2005, s. 9-10. ISBN 83-923210-1-4.

2) Tamże, s. 10-13.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here