Paweł Kędzierski. Artysta uniwersalny – wybitny malarz kolorysta, rzeźbiarz i animator kultury

0
374
- reklama -

10 listopada ubiegłego roku w Małej Galerii w Centrum Aktywności Twórczej w Ustce, w ramach Galerii Jednego Dnia, odbył się wernisaż wystawy malarstwa sztalugowego Pawła Kędzierskiego. Wystawa nosiła nazwę „Widziane moimi oczami…” i przedstawiała kolejny etap twórczości tego malarza, wybitnego kolorysty, którego obrazy przyciągają oglądających swoją niepowtarzalną wizją impresjonizmu postmodernistycznego i abstrakcją o szczególnej tematyce marynistycznej. Wystawa była również podsumowaniem osiągnięć autora w plenerze letnim w Ustce w 2022 r.

Przybliżam Pawła Kędzierskiego, który jest członkiem wielu stowarzyszeń twórczych, jak: Klub Plastyka imienia Morawskiego, Stowarzyszenie Obszar Wrażliwości Artystycznej, Stowarzyszenie Marynistów Polskich, ZPARP Oddział Koszaliński, ArtFriends.
Artysta urodził się w 1950 roku na Kujawach, w położonym nad rzeką Zgłowiączką malowniczym miasteczku Lubrańcu. To miejscowość otoczona pięknym krajobrazem, a las sąsiadujący z miasteczkiem utkwił głęboko w pamięci Pawła; był przez niego traktowany jak miejski park, teren zabaw i… miejsce pozyskiwania kory do pierwszych snycerskich zainteresowań. Rodzice, ludzie światli i wykształceni, którzy rozumieli potrzeby swoich dzieci (Paweł Kędzierski ma jeszcze troje rodzeństwa), kierowali rozwojem umiejętności małego Pawła i zawsze pomagali dokonywać trafnych wyborów. Teraz artysta tak wspomina ten czas: „Tato malował, rysował, był bardzo uzdolniony muzycznie. W naszym otoczeniu zawsze znajdowało się dużo obrazów i innych przedmiotów o wymiernych wartościach artystycznych. W domu dużo rozmawiano o sztuce, literaturze, dużo zwiedzaliśmy. Tato prowadził w miasteczku teatr amatorski, który na przeglądach zdobywał nagrody”. Mały Paweł mając do dyspozycji glinę, której było pod dostatkiem w domowym ogrodzie, lepił figurki. Po ich wysuszeniu otrzymywał bardzo trwałe, pierwsze w jego życiu rzeźby. Okres młodzieńczy to wyprawy na ryby, które zaowocowały struganiem, a dokładnie rzeźbieniem w korze starych topoli, które rosły wszędzie i często ścinano je na budulec. Artysta wspomina, że „kora od odziomka była świetnym materiałem na małe płaskorzeźby czy miniaturowe kapliczki”. Tak w swoim rodzinnym Lubrańcu dorastał przyszły artysta.
Od 30 lat Paweł Kędzierski mieszka w Słupsku – tu w 1992 roku otrzymał propozycję pracy. Było to nowe wyzwanie, praca w nowej branży – organizacja i kierowanie zakładem produkcji obuwia. Kierował nim nieprzerwanie prawie 15 lat, wykorzystując swoją wiedzę w prowadzeniu firmy, w kierowaniu ludźmi. Musiał jednak wiele się uczyć, żeby poznać też stronę techniczną przedsięwzięcia. Wspomina: „Przez cały ten okres nie przerywałem malowania, w tym czasie powstało wiele ciekawych prac, niektóre wykorzystano jako strony tytułowe corocznie wydawanych przez firmę kalendarzy”.
W 2015 roku przeszedł na emeryturę. W naszej rozmowie przebieg życiowych dróg artysta nazywa prozą życia i szybko powraca do jego „poetyckiej” strony, bowiem największą pasją Pawła Kędzierskiego pozostaje malarstwo, które towarzyszyło mu na każdym etapie życia. W doskonaleniu swojego warsztatu wiele urlopów czy różnych wyjazdów poświęcał na odwiedzanie galerii krajowych i europejskich. Był w Moskwie w Galerii Trietiakowskiej, podziwiał pejzaże w galeriach Paryża. W Luwrze zapoznawał się ze światowym dziedzictwem w sztuce, a w Muzeum d’Orsay – z malarstwem impresjonistów. Odwiedzał galerie Rzymu, Pragi czy pobliską „Starą Wozownię” w Gdańsku. W Słupsku wiele godzin spędził w Muzeum Pomorza Środkowego na studiowaniu prac Witkacego. W początkowym okresie wszystko, co malował, było odbiciem jego zainteresowań impresjonizmem. Był nim przez długi czas zafascynowany. To okres również zauroczenia Szyszkinem, Ajwazowskim czy Mokwą. Dużo czasu poświęcił twórczości Apoloniusza Kędzierskiego, dalszego krewnego. Czas rozwoju swojej osobowości i dojrzałości malarskiej tak wspomina sam artysta: ”W tamtym okresie nie planowałem tematu moich obrazów czy rzeźb. Był to czas, kiedy chodziło mi tylko o jedno – o odreagowanie trudów dnia codziennego,” pragnąłem popaprać się w farbie, tworząc ten «swój świat», zapominając o tym, co tu i teraz się działo. To dawało wytchnienie i siły do stawienia czoła codzienności w następnym dniu pracy. Gdy zaczynałem malować, wszystko się układało – moje wspomnienia, tematy odbytych rozmów, oglądane widoki, farba na palecie, pędzel i błysk w oku oraz nieuchwytna myśl – z tego zawsze coś powstawało. To, co początkowo zaczynałem, nie zawsze było spójne z efektem końcowym, ale nigdy nie próbowałem temu przeciwdziałać, wręcz bardzo mi się to podobało”.
W etapach twórczych Pawła Kędzierskiego wspominam szczególną wystawę z roku 2017, związaną z jubileuszem 50-lecia jego pracy twórczej. Wystawa miała nazwę „Wszystko wolno”; takie też było motto artysty. To hasło określało miejsce artysty w aktualnym czasie. Po latach aktywnej pracy zawodowej i jednocześnie uprawiania amatorskiej działalności plastycznej artysta dociera do miejsca, w którym sam już tylko będzie decydował o sobie i własnym czasie. Nazywa ten okres wiekiem wolności – od obowiązków zawodowych i ograniczeń czasowych, w którym może wreszcie całkowicie się poświęcić swojej artystycznej wypowiedzi.
Paweł Kędzierski reprezentuje wysoki poziom artystyczny, jego prace kwalifikują autora do grona szczególnych artystów, podejmujących coraz to nowe wyzwania. W początkach swojej twórczości był malarzem realizmu, w obrazach odtwarzał naturę i malował pejzaże, przemawiając do oglądających kompozycją, kolorem i fakturą. Teraz dokonał radykalnej zmiany w malowaniu i jest obecnie malarzem impresjonizmu i abstrakcji kolorystycznej. Tematy jego prac mają rozbudzić u oglądających wrażenie, że świat malowany przez artystę jest również światem osób podziwiających obrazy. Powstaje tu możliwość tworzenia wspólnej tożsamości.
Warto zaznaczyć, że artysta nigdy nie pobierał nauk plastycznych, uzupełniał swoją wiedzę samokształceniem – czytaniem wielu fachowych publikacji o rysowaniu, malowaniu itp. Reszta to talent.
Artysta w swojej twórczości malarskiej stosuje różne techniki: uwielbia malarstwo olejne, ale też dużo tworzy w akwareli. Podczas spotkania obserwowałem proces powstawania obrazu: na płótnie na początku jest wstępny szkic, który następnie zostaje rozbudowany przez nanoszenie kolejnej warstwy farby. Posługuje się też techniką laserunku.
Rzeźba to druga dziedzina artystyczna uprawiana przez Pawła Kędzierskiego. Przedstawia głównie postacie kobiet. Rzeźbienie (snycerstwo) rozpoczyna od wstępnego szkicu na powierzchni obrabianego kawałka drewna, dokonuje wstępnej obróbki różnymi piłami, wyrzynarkami, a następnie postępuje mrówcza praca – w zdejmowaniu, wiór po wiórze, dłutami czy nożami snycerskimi tego, co jest zbędne, aż do osiągnięcia właściwego efektu. Wykonane rzeźby to formy proste, jednak często z przerysowanymi częściami ciała. Mniej uwagi poświęca artysta twarzom.
Pierwszymi recenzentami malarza i zarazem rzeźbiarza są jego najbliżsi: żona i córka, a ostatnio również jego jedenastoletni wnuk.
Zastanawia mnie, jak artysta ocenia ponad ćwierć wieku zamieszkiwania w Słupsku i częste pobyty w Ustce: czy krajobraz regionu wywarł wpływ na jego twórczość i pozostawił trwały ślad?
Paweł Kędzierski mówi: „Mój udział w najważniejszych plenerach („Pejzaże Pomorza” czy „M jak Morze”) mocno zapisał się w moich obrazach. Dzisiaj mogę powiedzieć nieśmiało, że jestem również marynistą – woda, światło, ruch dają nieskończone możliwości. Pozornie wszystko proste, a jednak tak bardzo różnorodne.” Artysta zaczął publicznie pokazywać swoje prace w 2017 roku. Od tego czasu miał 3 wystawy indywidualne oraz brał udział w kilku wystawach zbiorowych. Tytuły wystaw to: „Moje cztery pory roku” czy „Wszystko wolno”. Dwukrotnie brał udział w Konkursie SOWA – akwarela „Zmienne nastroje” zdobyła nagrodę Dyrektora SOK. Na pytanie, jakie artysta ma marzenia, niezrealizowane jeszcze plany, odpowiada: ”Pragnę namalować ten jeden, jedyny obraz, w którym znajdzie się «mój świat, tylko mój». Popełniłem kilka takich prac, które napawają mnie optymizmem i cieszą mnie, ale one wciąż są dalekie od tego, co mi w duszy gra. Myślę, że dalej będę tworzył i przenosił na płótna wszystko, co mnie otacza. Ziemia słupska jest tak urokliwa! Trzeba pokazywać jej piękno; zamierzam więcej czasu poświęcić tematyce marynistycznej”. Zastanawiam się, czy artysta sprzedaje swoje obrazy, a jeśli tak, to kto jest ich odbiorcą.
Przez te wszystkie lata, artysta malował i rzeźbił tylko dla siebie, chociaż oddawał też prace rodzinie czy przyjaciołom. Ostatnio inaczej spojrzał na swoje dokonania – zrozumiał, że nie powinien być tak zaborczy i zamierza teraz więcej prac malarskich pokazywać innym. Uważa, że wyrządza sobie krzywdę, kiedy potencjalnym odbiorcom nie sprzedaje swoich prac i musi w tej sprawie w przyszłości wiele zmienić. Tak jak wielu pasjonatów życiowych, tak i naszego artystę nie raz nachodzą refleksje i zadaje sobie pytanie, po co to robi. Do dnia dzisiejszego nie potrafi dać odpowiedzi na to pytanie. Ostatnie lata odcisnęły wyraźne ślady na drodze życia artysty i uświadomiły mu, co jest dla niego naprawdę ważne.
Pierwsza wystawa była w roku 2017, a potem było ich jeszcze 13 (wystawy indywidualne), w tym szczególne: „Wszystko Wolno” i „Moje cztery pory roku”. Brał też udział w wystawach zbiorowych i poplenerowych. Uczestniczył w 35 plenerach artystycznych, m.in. „Pejzaże Pomorza” i „M jak Morze”. W wolnych chwilach zajmuje się rzeźbą współczesną.
Paweł Kędzierski, malarz wielkiej skromności artystycznej, na zakończenie rozmowy wypowiada sparafrazowane słowa piosenki wykonywanej przez Jerzego Stuhra: „malować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej”. Jak sam twierdzi, będzie się tego trzymał w kontynuowaniu swojej twórczości. Pawłowi Kędzierskiemu życzymy dalszych twórczych sukcesów w odnajdowaniu i kształtowaniu własnej drogi artystycznej i w podejmowaniu nowych wyzwań.

Włodzimierz Lipczyński – publicysta i dziennikarz w.lipczynski@interia.eu

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here