Śląsk cieszyński czeka na Ciebie cz 4

0
21
- reklama -

„…lud Księstwa Cieszyńskiego ma pewne piętno…”

 

Z przeszłości wynika teraźniejszość. Przeszłość Księstwa Cieszyńskiego pozostawiła widome ślady na jego ludności: w mowie, obyczaju, ubiorze, usposobieniu umysłowem nawet i w wierze. Mimo ogólnej cechy słowiańskości, polskości i nawet śląskości, lud Księstwa Cieszyńskiego ma pewne piętno, które go znacznie od otaczających go sąsiadów, nie tylko od Morawiaka i Słowaka, ale też od galicyjskiego Polaka i zgoła także od pruskiego Górno-Ślązaka odróżnia.

 

Paweł Stalmach (1824–1891),

redaktor „Gwiazdki Cieszyńskiej”

PIASTOWSCY KSIĄŻĘTA

Księstwo Cieszyńskie po Przemysławie Noszaku odziedziczył młodszy syn, Bolesław I (panował 1410–1431). Znaczeniem nie dorównał ojcu, ale też czasy były inne. W Czechach wybuchł ciąg wojen husyckich, które ogarnęły cały Śląsk. Politycznie księciu bliżej było do Krakowa niż do Pragi. Ożenił się z siostrzenicą króla Władysława Jagiełły, a w 1414 roku ruszył u boku polskich wojsk walczyć z Krzyżakami.

     Bolesław I pozostawił czterech synów. Byli to Wacław I (panował 1431–1474), Władysław (panował 1431–1460), Przemysław II (panował 1431–1477) i Bolesław II (panował 1431–1452). Po podziale siłą rzeczy ich posiadłości były niewielkie, nawet w samym Cieszynie musieli rezydować dwaj książęta. Jednak spośród tej czwórki tylko Bolesław II doczekał się męskiego potomka.

     Był nim Kazimierz II (panował 1452–1528), który z dużą determinacją poszerzał swoje władztwo, przejmując m.in. Pszczynę i Opawę. Pełnił też funkcję starosty generalnego Śląska. Obok Noszaka był najwybitniejszym władcą Księstwa Cieszyńskiego – nieprzypadkowo tylko ci dwaj książęta doczekali się książkowych biografii.

     Kazimierz II przeżył obu swoich synów, więc kolejnym władcą został jego jedyny wnuk, Wacław III Adam (panował 1528–1579). Dał o sobie znać problem, który odtąd miał się regularnie powtarzać przez prawie sto lat. Władcą Księstwa Cieszyńskiego zostawał chłopiec, jedyny męski przedstawiciel miejscowej linii Piastów. Przy ówczesnej śmiertelności dzieci ryzyko wymarcia książęcego rodu było spore.

     Wacław Adam zupełnie nie liczył się z pieniędzmi, co skończyło się tym, że musiał sprzedawać fragmenty Księstwa Cieszyńskiego. Szansę na podreperowanie funduszy widział w przejęciu kościelnych majątków. I tak książę został protestantem.

     Jego syn i następca, Adam Wacław (panował 1579–1617), przez większość życia pozostawał twardym zwolennikiem protestantyzmu, jednak w 1609 roku (niektórzy historycy optują za 1610 rokiem) przeszedł na katolicyzm.

     Zmiana wyznania panującego jest zawsze aktem politycznym, lecz zarówno Wacław Adam tolerował katolików, jak i Adam Wacław protestantów. Daleko było do fanatyzmu, który ogarnął mieszkańców Europy Zachodniej, by wspomnieć tylko o Nocy Świętego Bartłomieja we Francji. Nawet w sąsiedniej Rzeczypospolitej, słynącej z wyjątkowego podejścia do mniejszości wyznaniowych, postawa książąt cieszyńskich wzbudzała pewne emocje.

     Zachowała się relacja z pielgrzymki księcia Adama Wacława do Kalwarii Zebrzydowskiej, którą odbył w 1614 roku. Towarzyszyła mu konkubina oraz liczne grono protestantów. Kronikarz z kalwaryjskiego klasztoru nie krył oburzenia: „Po posiłku udali się na dróżki Męki Pańskiej, którymi dotarli nad potok Cedron. Tam heretycy usiedli sobie nad brzegiem strumienia i niemieckim zwyczajem zaczęli przepijać do siebie – jedni winem, inni piwem, co i podczas obchodzenia dróżek miało często miejsce. Stąd też niektórzy spośród nich – zwłaszcza zaś ci, którzy byli już dobrze pijani, chcieli urządzić sobie drzemkę”. Jeżeli przymknąć oko na określenia typowe dla tego okresu (swoją droga, „heretycy” odpłacali się pięknym za nadobne określeniem „papiści”), to wyłania się z tej relacji obraz ludzi, którym różnice wyznaniowe niespecjalnie przeszkadzają.

     Po Adamie Wacławie księciem cieszyńskim został jego nieletni syn Fryderyk Wilhelm (panował 1617–1625). Wychowywał się poza granicami Księstwa Cieszyńskiego, wrócił dopiero jako 23-latek. Rządził jednak tylko rok. Europę ogarnęło szaleństwo wojny trzydziestoletniej, a książę cieszyński jako lennik cesarza musiał ruszyć do Niderlandów. Wrócił stamtąd w trumnie – zmarł w drodze powrotnej w Kolonii.

     Nie licząc nieślubnego potomstwa, z rodu cieszyńskich Piastów pozostała już tylko siostra Fryderyka Wilhelma, Elżbieta Lukrecja (panowała 1625–1653). Wprawdzie Księstwo Cieszyńskie jako lenno powinno trafić bezpośrednio w ręce króla czeskiego, ale jeszcze w 1498 roku Kazimierz II uzyskał przywilej gwarantujący dziedziczenie państewka w linii żeńskiej. Król Czech (i zarazem cesarz) jednak zignorował stary dokument, a Elżbieta Lukrecja otrzymała tylko dożywotnią władzę w Księstwie Cieszyńskim.

     Trudne to były lata – obce armie okupowały region, księżna jakiś czas musiała spędzić na wygnaniu. Kiedy wróciła, zniszczony zamek w Cieszynie nie nadawał się do zamieszkania. Zmarła w 1653 roku, a wraz z jej śmiercią skończyła się pewna epoka.

Spacerem po zabytkowym CieszynieWycieczkę rozpoczynamy od zwiedzenia Wzgórza Zamkowego, o którym można powiedzieć, że jest wizytówką Cieszyna. Całość terenu składa się z kilku obiektów, które są pozostałościami po dawnych zabudowaniach: pałacyku myśliwskiego, wieży piastowskiej, baszty oraz chyba najbardziej nam znanej – rotundy św. Mikołaja, która widnieje na banknocie 20-złotowym. Pierwsi osadnicy przybyli na tereny Wzgórza Zamkowego już ok. V wieku p.n.e. W IX wieku założono tam gród, który w latach  1290–1918 był siedzibą władców Księstwa Cieszyńskiego. Początkowo pieczę nad tym kompleksem sprawowała dynastia piastowska, następnie przeszła w ręce Habsburgów.

     Przechadzając się po pięknych zielonych parkowych alejkach wzgórza, kierujemy się w stronę wieży piastowskiej, kupujemy bilety w kasie i wąskimi, drewnianymi schodkami wchodzimy na szczyt, z którego rozpościerają się przepiękne widoki Cieszyna, Beskidów oraz Czeskiego Cieszyna. Będąc na wzgórzu, grzechem byłoby nie wejść do romańskiej rotundy św. Mikołaja – jednego z najstarszych zabytków architektonicznych w Polsce. Jej powstanie datuje się na około II poł. XII w. Jednak kwestia co to tego nadal nie jest w pełni rozstrzygnięta (niektórzy datują jej powstanie na XI w.). Msze święte odbywają się tam raz w roku, w dzień św. Mikołaja, czyli 6 grudnia. Co do dawnego pałacyku Habsburgów, to jego wnętrza zostały obecnie zaadaptowane na pokoje gościnne, wystawy muzealne, sale konferencyjne czy też informację turystyczną i sklepik z pamiątkami.

     Naszym kolejnym punktem wycieczki jest Muzeum 4 Pułku Strzelców Podhalańskich znajdujące się w piwnicy budynku przy ulicy Frysztackiej w Cieszynie. Jest to stosunkowo młode muzeum, bo założone w 2008 roku. Zwiedzający mogą zaznajomić się z historią pułku dzięki zgromadzonym kolekcjom umundurowania, wyposażenia oraz dokumentacji. Można tam zobaczyć m. in. wóz pod karabin maszynowy Biedka wz. 33, motocykl łącznikowy z 1938 r., przedwojenne rowery, jak i części samolotów bojowych. Za wejście do muzeum nie są pobierane opłaty, trzeba się jedynie wcześniej zapowiedzieć (tel. 604 833 667).

     Następnie kierujemy się spacerkiem na jedną z bardziej atrakcyjnych ulic Cieszyna – ulicę Głęboką, przy której w jednej z kamienic mieści się Muzeum Drukarstwa. Jest to niezwykle klimatyczne miejsce, wypełnione starymi maszynami i urządzeniami drukarskimi, które po dziś dzień są w pełni sprawne. Mamy tam okazję zaznajomić się z dziejami drukarstwa – głównie poprzez zachowane czcionki, matryce oraz maszyny odlewnicze i introligatorskie. Warto również dodać, iż w czasach monarchii austro-węgierskiej cieszyńska drukarnia była bardzo sławna nie tylko w Europie. Obecnie muzeum to wpisane jest do Szlaku Zabytków Techniki.

     Najwyższa pora zregenerować się i posilić, udajemy się zatem w stronę tzw. Cieszyńskiej Wenecji, do restauracji Dworek Cieszyński. Pośród malowniczej scenerii i pięknych wnętrz możemy skosztować specjałów tradycyjnej kuchni Śląska Cieszyńskiego, takich jak np.: smalec domowy, placki z blachy ze skwarkami, rolada wołowa z kluseczkami i modrą kapustą czy słynny strudel cieszyński.

     Po obiedzie powoli przemieszczamy się do przedostatniego punktu naszej krótkiej wycieczki, a mianowicie kościoła pw. św. Marii Magdaleny z XIII w. Początkowo był on siedzibą dominikanów, następnie po pożarze Cieszyna w XVIII w. stał się kościołem farnym. Kształt zachowany został w stylu gotyckim na planie krzyża łacińskiego, dobudowano jednak późnobarokową, klasycystyczną fasadę. Po wejściu do środka uwagę zwraca przepiękny barokowy ołtarz dzieła morawskiego artysty Kaspara Schweigela oraz barokowo klasycystyczna ambona i chrzcielnica.

     Ostatnim miejscem zaplanowanym na dziś pozostaje kościół Jezusowy wybudowany w 1709 r. jako jeden z tzw. kościołów łaski. Jest to największy kościół ewangelicko- augsburski zarówno w diecezji cieszyńskiej, jak i w Polsce. Jego wnętrza mogą pomieścić nawet do 7000 osób. Sama bryła budynku jest utrzymana w stylu późnego baroku, natomiast w przestronnych wnętrzach możemy podziwiać m.in. rokokowy ołtarz z figurami czterech ewangelistów, popiersie Karola XII, króla Szwecji, z którego to inicjatywy kościół ten mógł w ogóle powstać. Na emporach kościoła mieści się unikatowe Muzeum Protestantyzmu

Warto zobaczyć:

  • Muzeum Śląska Cieszyńskiego
  • Studnia Trzech Braci
  • Restauracja Liburnia

     (na szlaku kulinarnym Śląskie Smaki)

  • Książnica Cieszyńska
  • Browar Zamkowy Cieszyn

Więcej o tym wyjątkowym regionie znajdziesz na

www.cieszynskie.travel i www.slaskcieszynski.travel

oraz na profilach FB facebook.com/Slask.Cieszynski
i IG instagram.com/slask.cieszynski

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here