„Odyseja Hakima” – Naczelna poleca

0
14
- reklama -

Opowieść o tym, jak wojna zmusza do porzucenia ziemi, tych, których kochasz, i czyni cię uchodźcą.

Od kilku lat przez Europę przetaczają się fale największej masowej migracji od czasów II Wojny Światowej. Do Unii Europejskiej napłynęły miliony uchodźców i imigrantów – większość z nich ucieka przed wojną i terrorem, ale również przed skrajnym ubóstwem. Problem uchodźców był traktowany przez kraje europejskie w bardzo różny sposób, jedni otwierali drzwi, a inni budowali płoty na granicy. Nie zatrzymamy tego ruchu, a budowanie murów na granicach przypomina budowanie małej zapory na środku oceanu. Uchodźcy będą szli, choćby mieli umierać na swojej drodze. Możemy ich tylko przyjąć i wpisać ich istnienie w porządek naszego świata. Jeśli bowiem nie będziemy karmić głodnych, leczyć chorych i grzebać umarłych, a najważniejsza stanie się segregacja ze względu na kolor skóry czy religię, to sami naszą kulturę zniszczymy. Jeśli odrzucimy to, co stanowi jej sedno, nie zostanie nam już nic do obrony.

Uchodźca mimowolnie stał się powodem politycznych sporów, a czasem nawet potrzebą w windowaniu politycznych sondaży. Dla niektórych partii jest nawet przydatny, bo gdyby nie ten biedny uchodźca, to kim straszyliby ciemny lud? Strach jest przecież najlepszym narzędziem dla wielu rządzących. Ważną rolę odgrywają tu media i to jaką o uchodźcach będą budować opowieść.
Obecnie uchodźcy są już niemal wpisani w politykę każdego europejskiego kraju. Polska budując mury przy białoruskiej granicy, które miały uchronić kraj przed napływem imigracyjnym, musiała nagle otworzyć swoje granice dla uciekających przed wojną Ukraińców. Świat docenił nagle zaangażowanie Polaków w pomoc uchodźcom jednak nadal zerka na problem tych, których do naszego kraju wpuścić nie chcemy. Nie potrafię zrozumieć tej segregacji, na lepszego i gorszego uchodźcę. My jako naród nie potrafimy o tym rozmawiać. Zamykamy oczy, udając, że tematu nie ma. A on jest i coraz głośniej puka do nowo postawionych na granicy bram. W tej całej historii nie tylko nie potrafimy o tym, my dorośli rozmawiać, ale nie potrafimy też o uchodźcach rozmawiać z naszymi dziećmi. A to przecież od nas zależy czy podsycimy w dziecku strach, czy raczej otwartość i pozytywne nastawienie. To jak zaprojektujemy nasze dzieci pozostanie z nimi na zawsze.
Dzisiaj proponuję książkę, która trochę pozwoli nam oswoić się z problemem uchodźczym. Dedykowana jest nie tylko dzieciom i młodzieży choć proponowana forma komiksu może nam to sugerować.
„Odyseja Hakima” to prawdziwa historia człowieka, który musiał zostawić wszystko: swoją rodzinę, przyjaciół, własną firmę… ponieważ wybuchła wojna, był torturowany i zdawało się, że sąsiedni kraj będzie w stanie zaoferować mu przyszłość i bezpieczeństwo. To historia rzeczywistości między nadzieją a przemocą, opowieść o tym, jak wojna zmusza do porzucenia ziemi, tych, których kochasz, i czyni cię uchodźcą.

Rysownik, który szukał prawdy o uchodźcach

24 marca 2015 roku cierpiący na depresję Andreas Lubitz, pilot linii Germanwings, doprowadził do katastrofy pasażerskiego Airbusa. Rozbił go o szczyt góry w Alpach. Zabił siebie i 150 innych osób. Informacja o tym wypadku obiegła cały świat. Ludzie byli autentycznie przerażeni losem pasażerów, którzy wtedy zginęli. Niewiele osób zwróciło uwagę, że w tym samym czasie w innej katastrofie zginęło 400 osób. Jednak tylko kilka serwisów podało informację o tej tragedii. Dlaczego?
Nic więc dziwnego, że wszystkich nas poruszyła śmierć osób lecących wtedy na wakacje. Ostatecznie każdy z nas mógł mieć podobnego pecha. Wsiąść do tego samolotu… Niemal w tym samym czasie, o czym informowały tylko nieliczne media, na morzu Śródziemnym doszło do kilku wypadków, które nie poruszyły niemal nikogo. Utonęło w nich 400 osób, w tym wiele dzieci. Nikt jednak specjalnie nie roztrząsał tych wydarzeń. Czytelników i telewidzów w Europie mało one obchodziły. Dotyczyły bowiem imigrantów, których los trudno sobie wyobrazić. Ostateczni nikt z nas nie stracił mieszkania i pracy jednocześnie. Nie został wygnany ze swojego miasta i kraju. Nie musiał przeprawiać się pontonem przez morze. Jakby na to nie spojrzeć Polakowi czy Niemcowi trudno sobie wyobrazić śmierć na morzu.
Osobą, która zainteresował się tymi dwoma katastrofami, był Fabien Toulme. Francuski rysownik, który zadał sobie jedno pytanie: kim do cholery są ci wszyscy imigranci, którzy przyjeżdżają do mojego kraju?
Toulme nie bardzo wierzył mediom. To, co przeczytał na temat wypadku w górach i na morzu, było dla niego dowodem, że dzienniki są stronnicze i wybiórcze. Nie potrzebował kogoś, kto opisze mu problem imigrantów. Chciał ten problem poznać osobiście. Dlatego… postanowił poznać jakiegoś uchodźcę i z jego ust usłyszeć, dlaczego ten ktoś przyjechał do Francji.
W ten sposób Fabien poznał Hakima, syryjskiego ogrodnika, który opowiedział mu o swojej odysei. O tym, jak pewnego dnia stracił wszystko, jak został wygnany z rodzinnego miasta, jak musiał zostawić ukochaną rodzinę i jak był prześladowany przez syryjskich żołdaków, wysługujących się dyktaturze.
Historia Hakima, spisana przez Fabiena Toulme, to poruszające studium beznadziei. Powinien przeczytać ją każdy, kto myśli, że jest bezpieczny i nigdy nie będzie imigrantem. Hakim też tak myślał i nie zamierzał nigdzie wyjeżdżać. Ale w ciągu zaledwie kilku miesięcy został postawiony przed wyborem – zostajesz i umierasz albo uciekasz, żeby żyć.
„Odyseja Hakima”, to komiks narysowany na serio, ale na szczęście nie na nudno. Akcja pierwszego tomu urywa się w momencie przyjazdu głównego bohatera do Turcji. Przed nim jeszcze daleka droga do Francji. Warto więc od razu zaopatrzyć się w trzy tomy tej niezwykłej książki.
Dzięki takim książkom, jak „Odyseja Hakima”, można sobie wyobrazić, jak żyją ludzie, którzy urodzili się w złym czasie i w złym miejscu. I jak za kilka miesięcy czy lat może wyglądać moje życie. Bo morał płynący ze wspomnień Hakim to dowód, że nie ma nic bardziej nietrwałego niż nasza mała stabilizacja.

- reklama -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here